Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że strajk nauczycieli służy oświacie, czy też szkodzi uczniom?

Wywiad

Nie strzelę do ciężarnej lochy!

Rozmowa z Henrykiem Zachariaszem, łowczym koła Tumak w Tychach:

ilustracja

- Weźmiecie udział w ostatecznym rozwiązaniu kwestii dziczej?
 - Ostatecznym rozwiązaniu na pewno nie. Dzik jest ważną częścią naszego ekosystemu i jednym z najpiękniejszych zwierząt naszej przyrody. Ale rzeczywiście, dostałem sms-a, że mamy w styczniu przeprowadzić dwa zbiorowe polowania na dziki. Przeprowadzimy, ale będziemy strzelać głównie młode osobniki, może też odyńce (samce – przyp. red.), ale nie ciężarne lochy. W każdym razie ja.
- Zadrżałby panu palec na cynglu przed strzałem do ciężarnej lochy?
- Na pewno, nie strzeliłbym. Łowiectwo jest nie tylko sportem, łowiectwo jest konieczne, bo człowiek zbyt mocno już zaingerował w ekosystem, i teraz działalność człowieka jest konieczna, by, pod nieobecność dużego drapieżnika, wilka, utrzymać
w ryzach populację grubej zwierzyny, przede jelenia i dzika. To tylko jeden z przykładów konieczności naszych działań. Niewielu z tak zwanych pseudo-ekologów zdaje sobie sprawę, że w naszych lasach pojawiły się dwa nowe inwazyjne drapieżniki, nie przystającego do naszego ekosystemu: jenot i szop pracz. Zwłaszcza ten drugi potrafi pustoszyć gniazda ptaków, gdyż nasze ptaki nie wytworzyły mechanizmów obronnych przed jego sposobem polowania. Jeśli nie będziemy go likwidować, wiele rodzimych gatunków ptaków będzie zagrożonych.
- Wróćmy do dzików. Mieszkańcy południowych dzielnic Katowic czy Rudy Śląskiej twierdzą, że bardzo się rozzuchwaliły, buszują po osiedlach mieszkaniowych.
- To nie jest kwestia zuchwalstwa, tylko nadmiernej populacji. Gdy nie umieją znaleźć pod dostatkiem jedzenie w lesie, zaczynają szukać koło człowieka. To też kwestia utrzymania populacji na odpowiednim poziomie. Zresztą, zabawna rzecz, ci pseudo-ekolodzy jakoś nie biorą pod uwagę, że gdy dziki zniszczą plony, rolnik nie przychodzi po odszkodowanie do nich, tylko do koła łowieckiego. Tylko w ubiegłym roku wypłaciliśmy 70 000 złotych, głównie za szkody wyrządzone przez dziki.
A przecież nie działamy na jakimś terenie szczególnie rolniczym, nasz obwód lokuje się zasadniczo między Mikołowem, Rudą Śląską, Tychami a Katowicami, w środku katowickiej aglomeracji.
- Więc populację dzika trzeba trzymać w ryzach, ale do ciężarnych loch strzelał pan nie będzie?
- Ja na pewno nie, ale przecież nie mogę mówić za wszystkich myśliwych, zwłaszcza, że ministerstwo zachęca, by je strzelać.
- Bo to podobno ma uchronić przed afrykańskim pomorem świń…
- Podobno. Sporo czytam na ten temat i wiem, że u nas, na Górnym Śląsku, choroba ta nie występuje. Uważam, że skuteczniejszą barierą jej rozprzestrzeniania, niż nawet wielkie rzeki, są autostrady. Ogrodzone płotami, dziki nie przejdą. Ale trudno dyskutować z odgórnymi wytycznymi. Mają być polowania na dziki bez ograniczeń, to będą. Ale ja do ciężarnej lochy, a w styczniu już tę ciążę widać, nie strzelę. Myślę, że większość moich kolegów też nie. Co nie zmienia faktu, że ograniczymy mocno ich populację. Ale właśnie każda ciężarna locha to jesienią kilka nowych dzików, więc ta populacja w sensownych rozmiarach szybko się odbuduje.
- Tak na koniec. Skąd bierzecie pieniądze na odszkodowania?
- Źródeł jest kilka. Ale na pewno nasze składki, bo łowiectwo to nie jest sport tani. Poza tym chociażby sprzedaż dziczyzny do punktów skupu. Kiedy patrzę na to, ile dziczyzna kosztuje w sklepach i porównuję, po ile my, jako koło łowieckie, sprzedajemy do punktów skupu, to mnie pusty śmiech bierze.
- A bezpośrednio od pana mogę na przykład dzika kupić? Bo przyznaję, uwielbiam dziczyznę, ale te sklepowe ceny…
- Ode mnie nie, od koła łowieckiego tak. Wystawimy fakturę. I na pewno będzie znacznie taniej, niż w hipermarkecie.

Rozmawiał Dariusz DYRDA

Wywiad

ilustracja

Rowery nie zastąpią samochodów, ale ….

Rozmowa z Wiesławem Bełzem, prezesem stowarzyszenia Rowerowe Katowice

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Odchodzący świat waserturmów

Od  dziesięcioleci stanowią nieodłączny  element naszego krajobrazu, a  nierzadko też punkt  orientacyjny, bo widać je  z daleka. Teraz jednak odchodzą, podobnie jak wiele innych obiektów  wczesnej epoki industrialnej. Trudno ratować każdą starą fabryczkę, ale waserturmów szkoda, bo mają szczególne piękno. Są jakieś takie dostojne. Zaś te w naszej  najbliższej okolicy najwyraźniej nie mają szczęścia do właścicieli.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rosole mio!

Dużo jest smaków bez których nie wyobrażamy sobie kuchni. I co ciekawe, najczęściej są to proste potrawy - jedzenie, które od zawsze nam towarzyszy i do którego najczęściej wracamy. Pamiętam jak wyjechałam z domu do akademika, myśląc, że teraz w końcu będę mogła jeść tylko to, na co będę miała ochotę. Rebelia, prawdziwa wolność, słowem: czyste szaleństwo. Pizza, zupki chińskie, hamburgery i tony słodyczy na okrągło. Nawet nie wiem jak to się stało, że pewnego dnia, po zaledwie kilku miesiącach sielanki, wykonałam ten jeden, przełomowy w życiu prawie każdego, młodego człowieka telefon - „Babciu...to jak się robi ten cały rosół”? 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ziobro szuka mafii górniczej

Minister wie lepiej od sądu?

więcej

Partnerzy