Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy wybierasz się gdzieś na Noc Muzeów?

Echo historii

Odchodzący świat waserturmów

Od  dziesięcioleci stanowią nieodłączny  element naszego krajobrazu, a  nierzadko też punkt  orientacyjny, bo widać je  z daleka. Teraz jednak odchodzą, podobnie jak wiele innych obiektów  wczesnej epoki industrialnej. Trudno ratować każdą starą fabryczkę, ale waserturmów szkoda, bo mają szczególne piękno. Są jakieś takie dostojne. Zaś te w naszej  najbliższej okolicy najwyraźniej nie mają szczęścia do właścicieli.

ilustracja

Waserturmy, bo tak do dzisiaj, z niemiecka, mówią na wieże ciśnień Ślązacy. A budzą one sporo emocji. Powstaje wiele blogów
i stron internetowych ludzi zafascynowanych architekturą wież ciśnień. Fascynacja nie bierze się jednak z systemu działania budowli, a ich pięknej architektury. Chociaż nie było to zamierzone - bo budowniczym zależało głownie na funkcji - niektóre z budynków wyglądają jak wieże uwięzionych księżniczek. Wielu architektów brało sobie za punkt honoru by wieże ciśnień stojące często
w centrum życia publicznego, były nie tylko funkcjonalne ale również piękne. Zresztą sto lat temu budowano tak obiekty przemysłowe, stąd niezwykłe piękno choćby Elektrociepłowni Szombierki czy obu tyskich browarów.
Najstarsze wieże wodne są często bardzo efektownie zdobione i mają ciekawy finezyjny kształt. Tak to też budynki, które miały dostarczać wodę, stały się często główną atrakcją miasta. Nowsze też są urokliwe.
Wraz z rozwojem technologii stare wieże ciśnień zostały zapomniane, niszczejąc gdzieś już prawie na peryferiach miast. Często z braku funduszy na ich remont
i rewitalizacje tracą bezpowrotnie swój dawny blask.
Niszczejące
Jak ta w Łaziskach Dolnych, która wprawdzie w 2013 roku znalazła prywatnego właściciela, ale ten, wbrew obietnicom, jak na razie pozwala jej niszczeć. Kupił ją zresztą za cenę samej działki, bo innych chętnych w przetargach nie było.
Albo jak ta w Mysłowicach,
w której na początku XXI wieku był jeszcze bar McBroda. PKP wypowiedziała mu jednak umowę, nie zgodziła się na sprzedaż wieży, i – chociaż mieszkańcy w konkursie Mysłowicki Diament uznali ją za jeden z najważniejszych miejskich obiektów – w końcu postanowiła rozebrać.
Podobny los czeka chyba obie bieruńskie wieże, ulokowane blisko siebie. Jedna dostarczała
w okresie międzywojennym wodę miastu, druga fabryce chemicznej.
I wiele innych. Na szczęście są i takie, które znalazły nowe przeznaczenie. Lub jest szansa, że stanie się to niebawem. Te, które mają coś jeszcze ze swojego starego wdzięku są często przerabiane na przykład na hotel, wieże widokową czy restauracje.
Udane pomysły
Objawieniem dla Pszczyny był remont, a potem otwarcie w wieży futurystycznej restauracji. Wieża została zbudowana w 1928 roku i początkowo oprócz zbiornika wody znajdowały się tam miejskie łaźnie oraz mieszkania zarządcy i pracowników. Nowy właściciel zaryzykował, wyremontował wieże by mogła powstać tam jedna
z najlepszych restauracji w kraju. Uroku dodawały jej też niebanalne surowe wnętrza, pełne wystających śrub, żelastwa i rysunków technicznych. I w dodatku ten widok z 37 metrów na całą okolice dech zapiera. Niestety ten klimatyczny lokal od października zeszłego roku jest zamknięty
i nikt nie jest w stanie powiedzieć dlaczego. Bo chyba restauracji, która zgarniała wszystkie nagrody świata kulinarnego, nie groziło bankructwo. Stolik trzeba tam było rezerwować. Ale od kilku miesięcy jest opuszczona.
W Zabrzu przy ulicy Zamoyskiego stoi piękna wieża ciśnień. W planach jest jej rewitalizacja, na którą miasto dostało dofinansowanie. Celem całego przedsięwzięcia jest nie tylko odnowa elewacji, ale również uczynienie z niej atrakcji turystycznej, wraz z innymi, na Szlaku Zabytków Techniki. Około dwadzieścia pięć milionów złotych ma pomóc stworzyć w wieży centrum kulturalno-rekreacyjne
a także uczynić z niej miejsce pełne wiedzy. I przybliżyć zwiedzającym historie przemysłu. Inwestycja jest zaplanowana w najmniejszych szczegółach i obejmuje nie tylko wieże ale i teren wokół niej. Wewnątrz waserturmu znajdzie się miedzy innymi Centrum Żywego Rzemiosła, Centrum Aktywizacji Społeczno-Zawodowej, przestrzeń w której znajdą się prezentacje mające objaśnić działanie wieży ciśnień. Oprócz tego będzie też miejsce dla młodszych i starszych mieszkańców czyli Akademia Seniora i Akademia Młodych Talentów. Dużą   atrakcją będzie też taras widokowy, który znajdzie się na najwyższym punkcie wieży, czyli na wysokości 20,5 metra. Uporządkowany zostanie również teren przyległy, powstanie miedzy innymi parking, który ułatwi dostęp do obiektu. Pieniądze na rewitalizacje zostały pozyskane z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego. Całość inwestycji szacowana jest na około 34 miliony złotych, ale te 26,5 miliona pozyskane z Programu ułatwią zrealizowanie celu. Prace mają zakończyć się końcem grudnia tego roku.
Te z szansami
Znajdująca się na katowickim Nikiszu wieża ciśnień ma również szanse na uzyskanie nowego oblicza. Firma Śląskie Kamienice, która działa na rynku od lat, postanowiła kupić tę wieżę znajdującą wraz
z przyległą do niej przepompownią. Firma chce odnowić oba budynki i przywrócić im dawny blask.
A co potem? Pomysłów jest wiele. Poczynając od sali bankietowej
w przepompowni, na obserwatorium astronomicznym w wieży kończąc. Firma zawodowo zajmuje się renowacjami często zrujnowanych starych kamienic, by potem urządzać w nich mieszkania i apartamenty. Umie więc zajmować się renowacją zabytkowych obiektów. A ta dzielnica Katowic jest firmie dobrze znana, gdyż posiadają w jej obrębie restaurację: Śląską Prohibicję.
Być może również gliwicka wodna wieża zyska nowe przeznaczenie? Piękna monumentalna wieża, stojąca przy ulicy Sobieskiego
w Gliwicach, już kilka lat temu miała stać się inkubatorem sztuki na terenie miasta i okolic. W projekt rewitalizacji starej gliwickiej wieży był zaangażowany znany w świecie architekt Przemo Łukasik z pracowni architektonicznej Medusa Group (twórca industrialnego bolko loftu, architekt do dziś w nim mieszka). Niestety, choć w projekt było zaangażowane kilka osób, sprawa rozbiła się o koszty. Nikogo nie było stać na taką inwestycje. Potem wieża wiele razy zmieniała właściciela. Aktualnym właścicielem jest Komsta Okna i Drzwi, która ma chęć znów spróbować zagospodarować wieże. Firma nic nie zdradza, oprócz tego że ma wiele projektów i planów na gliwicki waserturm.
W Szopienicach, jednej z najbardziej zaniedbanych dzielnic Katowic, fundacja o nazwie „Śląsk Wczoraj i Dziś” chce stworzyć przy ulicy Korczaka osiedle, które ma odmienić oblicze dzielnicy. Szopienice kojarzą się raczej dość ponuro, to tu w większości miasto znalazło domy dla ludzi, którzy zostali eksmitowani z innych jego części. Teraz fundacja ma stworzyć tu kompleks mieszkalny złożony z dwóch bloków o nazwie „Biała Wieża” która będzie dostosowana w całości do potrzeb osób niepełnosprawnych. W pierwszym budynku znajdą się mieszkania, natomiast drugi będzie pełen usług i infrastruktury, przeznaczonych specjalnie dla mieszkańców: rezydencji takich jak sala kominkowa, gdzie organizowane będę różnego rodzaju imprezy czy też czytelnia. Na terenie działki znajduje się również bardzo wysoka, 65-metrowa wieża wodna, która również ma zostać wyremontowana a w jej wnętrzu planowane jest powstanie klubu fitness.
A w najwyższym punkcie wieży ma powstać kawiarnia widokowa.
Najstarsza do rozbiórki
Ale niestety, podobny los jak mysłowicką, czeka chyba najstarszą na Górnym Śląsku, stojąca także w Zabrzu. Mierząca trzydzieści metrów wieża hutnicza została wzniesiona w 1871 roku. I chociaż budynek został wpisany na listę zabytków, to jego stan co roku jest coraz gorszy. Wiele z elementów konstrukcji zostało pozabieranych przez lokalnych zbieraczy
i złomiarzy, wiec miasto postanowiło zamurować wejście, by tym samym zabezpieczyć obiekt przed przygodnymi poszukiwaczami wrażeń. Tym bardziej, że obiekt grozi zawaleniem.
Choć pomysłów na opuszczone i zaniedbane wieże nie brakuje, bo co rusz w internecie pojawiają się wizualizacje, jak można wykorzystać te  obiekty, to jednak brak jest inwestorów, którzy by wyłożyli na rewitalizacje miliony złotych. Zawsze jest tak, że łatwiej mieć pomysł na wydanie pieniędzy, niż mieć te pieniądze.•

Karolina GĄSIOR    

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Niech żyje teatr

Z Dorotą Pociask-Frącek, dyrektorem Teatru Małego w Tychach rozmawia Dariusz Dyrda.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Piękne maszkary ze śląskich kamienic

Na pewno widziały nie jedno wydarzenie… wtopione z szare ściany, rzadko kto je dziś podziwia, ba, rzadko kto dostrzega, nikt nie pamięta, rzadko kto renowuje, a wystarczy podnieść wzrok z poziomu chodnika, by ujrzeć piękno starych śląskich kamienic. Dziwaczne kobiety i starcy, spoglądający trochę spode łba; smoki i chimery, to wszystko jest częścią starych, najczęściej podniszczonych budynków z czasów secesji, która przybyła do nas na przełomie XIX i XX wieku. Styl ten przyjął się na Śląsku dosyć dobrze i znacznie wcześniej, niż w niektórych innych krajach Europy, dzięki wpływowi niemieckiemu, pod którego władaniem był wówczas Śląsk (w obu cesarstwach, niemieckim i austriackim). I chociaż ten styl architektoniczny był tylko trwającym raptem dwie dekady epizodem, zostawił trwały ślad w bogactwie zdobień, ornamentów i maszkaronów, które od tej pory stały się niemymi strażnikami kamienic.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Wielkanocne słodkości

Święta Wielkanocne to kulinarny zastrzyk wiosny. Jajka, twarożki, żur, domowy majonez, świeże zioła i wędzone szynki z chrzanem – to prawdziwy, śniadaniowy raj. W ten jeden dzień pierwszy posiłek w ciągu dnia zdecydowanie jest najważniejszy i równocześnie najdłuższy w roku, bo przecież wszyscy z przyjemnością przeciągają ucztę do samej kolacji.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Komunijny szał

Nieubłaganie zbliża się czas I komunii, okres wyczekiwania przez (niemal) wszystkich drugoklasistów i urwanie głowy dla ich rodziców. Okres ten można już obecnie porównać do imprezy rangi ślubu, bo wydatki i organizacja często jest do niego zbliżona. Salony zapełniają się kreacjami dla dziewczynek i chłopców, a ich ceny często bliska jest sukniom ślubnym lub ekskluzywnemu garniturowi. W końcu by uczestniczyć w tym wydarzeniu zjeżdża się  cała rodzina i wtedy i rodzice i dziecko chcą się pokazać z jak najlepszej strony. Choć trzeba przyznać, że Kościół stara się ten  szał ukrócić, chociażby wprowadzając zamiast kreacji i popisów mody identyczne alby dla wszystkich dzieci. Ale nie wszędzie.

więcej

Partnerzy