Sondaż publiczny

Czy miałbyś coś przeciwko lokalizacji spalarni śmieci w twojej okolicy?

W naszej kuchni

Niezastąpione tomaty

Kto nie docenił dojrzałych pomidorów przez ostatnie miesiące, ten nie przeżył lata w pełni. Każdy ma swoją słabość, w moim przypadku są to właśnie one - pachnące, dorodne i soczyste tomaty. Nie ma chyba człowieka, który z pomidorami nie ma zupełnie nic wspólnego - ci, którzy nie przepadają za surową wersją, z przyjemnością korzystają z dobrodziejstwa ich przetworów - pizza, spaghetti, czy Krwawa Mary to te najbardziej oczywiste, ale nie zapominajmy, że bez pomidorów nie byłoby prawdziwego leczo, fasolki po bretońsku, czy nawet gołąbków. Intrygujące są te nasze tomaty - warto wiedzieć o nich nieco więcej. Najważniejsze, że mimo końca lata jeszcze nie jest na nie za późno. Zdążymy najeść się nimi na zapas. Zachęcam!

ilustracja

Psiankowate, z których wywodzi się nasz znany i lubiany pomidor to niezwykle ciekawy gatunek, który skupia różnorodne i niejednokrotnie zaskakujące rośliny. Do jego rodziny zalicza się dość duży przekrój flory - od ziemniaka, papryki i bakłażana, przez używki takie jak tytoń, lulecznica, czy bieluń (dwie ostatnie ciekawe również z innych powodów), czy wykorzystywane leczniczo lub jako... rośliny magiczne - mandragory. Z pozoru oklepany i mało odkrywczy pomidor nie pozostaje jednak w tyle w tym całym psiankowym galimatiasie, bo z botanicznego punktu widzenia kryje w sobie pewien paradoks - nie jest warzywem. Czym w takim razie jest? Pomidor jest… owocem. Jednak ze względu na małą ilość cukru zwykle traktujemy go bardziej jako wytrawny dodatek, niż ekscentryczny deser. Teoretycznie rzecz niewarta awantury, a jednak – pomidor jako owoc nie mógł być dłużej kładziony na kanapkach. Sprawa sporna była na tyle, że musiała się skończyć poważną, sądową rozprawą, w wyniku której w 1893 roku w Ameryce owoc – wbrew naturze i w poprzek postępowej tolerancji – zamienił się w warzywo. I tak zostało do dzisiaj.

Niezbędny

Nie wyobrażam sobie pizzy bez sosu pomidorowego, świata w którym nie istnieje pomidorowa, ketchup czy po prostu – dojrzały, dorodny, pachnący słońcem pomidor, którego można jeść jak jabłko. A jeszcze do XVI wieku w Europie nikt o tym cudeńku nie słyszał. Swoją karierę prapomidor rozpoczął najprawdopodobniej w Peru, jednak pierwsze znane ludziom okazy wcale nie smakowały, ani nie wyglądały jak nasze odmiany – owoce były małe i miały gorzki smak. Dopiero gdy trafiły do Meksyku zostały udomowione przez Azteków – jak chilli – i natychmiast zaczęły być wykorzystywane do codziennych potraw. Ich owoce wyglądały nieco inaczej – miały złocisty kolor. I właśnie za sprawą tego koloru w momencie, w którym konkwistadorzy na czele ze słynnym Cortesem natknęli się na nie, zaczęli je nazywać „złotymi jabłkami”. A miejscowi? Aztecy nazywali pomidory „xitomati”, co w tłumaczeniu znaczyło: duży, pulchny owoc. Stamtąd do popularnego w wielu językach świata „tomate” już krótka droga. Dzisiejsze pomidory przywiezione przez żeglarzy nie przypominają już tamtejszych, pierwszych okazów, chociaż jako ciekawostkę zdradzę, że jest u nas jedna odmiana, która najbardziej przypomina pierwowzór. Nazywa się Alpejski Rogacz.

Zakazany przez Kościół

Podobnie jak ziemniaki, pomidory miały na naszym kontynencie trudne początki. Uznawano je za niezdrowe, a nawet... trujące! Pełniły funkcję raczej dekoracyjną, niż kulinarną. Pomidory budziły duże kontrowersje, szczególnie w momencie, w którym przylgnęła do nich łatka afrodyzjaków – wtedy żarty się skończyły i do akcji musiał wkroczyć najwyższy urząd panujący wówczas w Europie – Kościół Katolicki. Natychmiast jedzenie pomidora zostało surowo zabronione, a żeby zniechęcić wiernych do podjęcia choćby próby, rozpuszczono alternatywną historię pierwszego, zgubnego, biblijnego kuszenia. Według niej, pierwsi ludzie wcale nie zostali zgubieni po zjedzeniu jabłka... Ewa oszukała Adama diabelskim pomidorem! Swoją drogą przy okazji powstała kolejna, ciekawa nazwa – pomme d'amour, czyli „jabłko miłości”.

Biedna, wyklęta roślina musiała poczekać jeszcze kilka wieków, zanim w XIX zyskała powszechne uznanie i na trwałe zagościła w Europejskiej kuchni. Od tego czasu botanicy zaszaleli i stworzyli tysiące odmian w wielu kolorach – od żółtego, przez czerwienie aż po czarne (te ostatnie cenione są za dużą soczystość – można je dostać w najlepszych restauracjach na świecie jako prawdziwą ciekawostkę).

Pomidorowe szaleństwo

Pierwszy przepis na sos pomidorowy „w stylu hiszpańskim” pochodzi z 1692 roku. Spisany został przez Antonio Latini z Neapolu. Był tak dobry, że właściwie do teraz nie zmienił swojego składu. Otóż, żeby go zrobić należy: obrane pomidory opalić nad ogniem, dodać posiekaną natkę pietruszki (a nie, jak wszyscy myślą – bazylię), posiekaną cebulę, czosnek, pieprz i wszystko razem wymieszać z odrobiną octu i oliwą z oliwek. Jeśli chodzi o same pomidory, to wszyscy wiedzą, że wykorzystać je można na setki sposobów. Włosi uwielbiają robić z nich przeciery, passaty, soki i sosy, ale oczywiście pomidory świetnie sprawdzają się suszone, marynowane, pieczone, nadziewane czy wreszcie – jedzone na surowo. Są elementem wielu narodowych kuchni – szczególnie cenione w Italii i Hiszpanii. A u nas? W Polsce pierwsze pomidory zostały wyhodowane w Warszawie w 1880 roku, ale zakochaliśmy się w nich dopiero po I wojnie światowej.

Co się z nimi stało?

 O tym dlaczego dzisiejsze pomidory nie przypominają tych, które mieli okazję jeść nasi dziadkowie zaledwie 100 lat temu świadczą różne czynniki, za które sami jesteśmy odpowiedzialni. Od końca II wojny światowej zaczęto usilnie eksperymentować na odmianach, tworząc przeróżne hybrydy. Dodatkowo, nasz rynek żywieniowy stał się bardzo restrykcyjny – wszystkie warzywa, po które idziemy do warzywniaka powinny wyglądać podobnie, do tego z naturalnych względów chcemy wybierać te największe i najbardziej nasycone barwą sztuki. I niestety – niezmodyfikowane odmiany nijak nie spełniają tych wymogów, mimo, że smakują o wiele lepiej. To właśnie te, uprawiane po partyzancku kojarzymy jako „wygrzane na słońcu z prawdziwym aromatem pomidorów” – czyli takie jakie pamiętamy z czasów dzieciństwa na wsi, bo tam cenne było wszystko czym obrodziła ziemia – nie wyrzucało się mniejszych, czy niekształtnych sztuk. Sytuacja się nie zmienia, bo konsumenci cały czas narzekają, ale mimo wszystko wciąż oczekują tego samego. A skoro chcemy i wydajmy na to pieniądze – to proszę bardzo, proces postępuje. Papierowe pomidory mamy dostępne przez cały rok, na okrągło. Jaki jest rezultat? W wyniku modyfikacji genetycznych, od początku XX wieku na całym świecie zniknęło około 98% tzw. odmian polowych, czyli właśnie tych naszych pachnących słońcem, wiejskich pomidorków.

Zdrowo!

 Jak łatwo się domyślić, pomidory to nie tylko wyjątkowo smaczne warzywo – to również zastrzyk witamin i mikroelementów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Znajdziemy w nich witaminy i minerały takie jak: C i E, K, B1, B2, B6, kwas foliowy, biotynę, sód, duże zasoby potasu, fosfor, magnez, wapń, żelazo, miedź, cynk i mangan, a także cenny likopen, czyli czerwony barwnik z rodziny kartenoidów (naturalny przeciwutleniacz). Co ciekawe, przyswajalność likopenu można zwiększyć przez obróbkę cieplną – dlatego właśnie koncentraty pomidorowe, czy ketchupy zawierają go więcej niż surowe warzywa. Warto wiedzieć, że jego przystawalność wzrasta jeśli łączy się z tłuszczem – np. sos pomidorowy na bazie oliwy z oliwek. Co zawdzięczamy temu związkowi? Likopen wykazuje silne działanie przeciwnowotworowe. Natomiast zawartość potasu w pomidorach jest niezbędna do prawidłowej pracy układu krążenia – ma pozytywny wpływ na prawidłową kurczliwość mięśni – zapobiega więc powstawianiu skurczy i obniża ciśnienie tętnicze.

 Ewa Dyrda

Wywiad

ilustracja

Uśmiech ładuje nasze akumulatory

Rozmowa z Katarzyną Polok- Marcol, Prezesem Fundacji Bajtel- Mysłowice Pomagają

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Trójwieś nad Przemszą

Przyjęło się mówić, że granica pomiędzy Śląskiem a Małopolską była najtrwalszą granicą państwową środkowej Europy, która niezmieniona przetrwała niemal 500 lat, najpierw pomiędzy koroną czeską a Polską, potem między Austrią a Polską, następnie miedzy Prusami a Polską a na koniec między Prusami (Niemcami), a Rosją. To prawda, ale niezupełnie – bo nie dotyczy trzech wsi. Które przez długi czas… nie należały do żadnego państwa.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Romanesco - dzieło sztuki na talerzu

Są rzeczy obok których nie da się przejść obojętnie. Niedawno odkryłam jedną z nich w warzywniaku i na fali zachwytu od razu postanowiłam się nią podzielić. Dzieło sztuki na talerzu, kulinarne cudo, kolejny dowód na istnienie boskiej proporcji - a to wszystko w jednej, zielonej główce… kalafiora! Brzmi jak zwiastun kinowy nowego filmu science fiction, a mowa o warzywie, które coraz częściej zaczyna się pojawiać na naszych sklepowych półkach. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie znają tego fascynującego, zielonego objawienia - pragnę go dzisiaj przedstawić. Drodzy Państwo - kalafior romanesco!

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Młodzi na zakręcie śmierci

Gdy widzimy na ulicy kilkoro uczniów, to możemy być niemal pewni, że jeden z nich ma za sobą samookalecznie, lub nawet próbę samobójczą. Statystyki nie kłamią, polska młodzież, nie nauczona rodzić sobie ze stresem, często postanawia zlikwidować go w właśnie tak drastyczny sposób.

więcej

Partnerzy