Sondaż publiczny

Czy miałbyś coś przeciwko lokalizacji spalarni śmieci w twojej okolicy?

W naszej kuchni

ilustracja

Romanesco - dzieło sztuki na talerzu

Są rzeczy obok których nie da się przejść obojętnie. Niedawno odkryłam jedną z nich w warzywniaku i na fali zachwytu od razu postanowiłam się nią podzielić. Dzieło sztuki na talerzu, kulinarne cudo, kolejny dowód na istnienie boskiej proporcji - a to wszystko w jednej, zielonej główce… kalafiora! Brzmi jak zwiastun kinowy nowego filmu science fiction, a mowa o warzywie, które coraz częściej zaczyna się pojawiać na naszych sklepowych półkach. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie znają tego fascynującego, zielonego objawienia - pragnę go dzisiaj przedstawić. Drodzy Państwo - kalafior romanesco!

więcej
ilustracja

Figa z makiem!

Z figą wiążą się legendy. Jedna głosi, że figowiec sam sobie wybiera miejsce i sąsiadów. Jeżeli w pobliżu domu wyrośnie drzewo figowe, to możemy mieć pewność, że mieszkają w nim dobrzy ludzie, skłonni do pomocy (naprawdę nie wiem, czemu w Polsce nie rosną przy każdej posesji…). Figa to także symbol skromności – prawdopodobnie inspirowany historią o utraconym raju przez pierwszych ludzi. Adam i Ewa zaraz po tym jak zlekceważyli jedyny zakaz, jaki dostali od Boga zostali właśnie z nim – z listkiem figowym, mającym zakryć cały ich wstyd. To oczywiście tylko przykłady, bo drzewa figowe będące jednymi z najstarszych drzew owocowych uprawianych przez człowieka (kto wie, kto uprawiał je przed ludźmi) miały mnóstwo czasu, żeby trafić do kanonu symboli i motywów literackich. A przy okazji… do gustów kulinarnych wielu smakoszy.

więcej
ilustracja

Baran - raz!

Nie znoszę stwierdzeń zaczynających się od: Statystyczny Polak, bo najczęściej wszystko co jest zawarte później, bardzo łatwo można podważyć. Tym razem wyjątkowo daję sobie do tego prawo, wybaczcie Państwo. Mój dzisiejszy Statystyczny Polak bardzo się tu przyda, żeby pokazać w czym rzecz. Otóż zjadamy rocznie tylko 200 gram baraniny (mam nadzieję, że do badań nie włączano oszukiwanej baraniny z kebabów - jeśli tak, prawdopodobnie mniej). Przy 38 kg wieprzowiny rocznie sprawa wygląda już na dramatyczną. To zupełnie abstrakcyjna sytuacja, patrząc na naszą kulinarną historię - zupełnie niespotykana. Tendencje odwróciły się o 180 stopni, a to co dzisiaj uważamy za narodową kuchnię (czyli golonko, czy schabik) powinniśmy nieco zaktualizować.

więcej
ilustracja

Ogórek - himalaista

Znamy, lubimy i uprawiamy od przeszło 5 tysięcy lat. I mimo, że przywykliśmy do ogórków z naszych ogródkowych upraw, nie zdajemy sobie sprawy, że tak naprawdę ich naturalne środowisko, z którego się wywodzą jest zupełnie inne od naszego, umiarkowanego. Ojczyzną ogórków są… Indie, konkretnie ich tropikalny, albo około tropikalny rejon pomiędzy Zatoką Bengalską, a Himalajami. Do teraz możemy je tam spotkać - dzikie odmiany rosną naturalnie na południowych stokach himalajskiego pasma górskiego. Co w takim razie robią w Polsce, jak się tu znalazły i wreszcie - od kiedy uważamy ogórkowych himalaistów za nasz narodowy specjał? Zapraszam do lektury…

więcej
ilustracja

Chutney czyli co?

Tę egzotyczną nazwę słyszałam na tyle często przez ostatnie miesiące, że w końcu postanowiłam ostatecznie rozwiązać zagadkę i rozprawić się z tematem raz, a dobrze. Zgodzę się - chutney brzmi orientalnie i - co tu dużo gadać - dość pretensjonalnie, co fanów prostoty w kuchni jest w stanie skutecznie powstrzymać od wypróbowania nowego smaku…

więcej
ilustracja

Niezastąpione tomaty

Kto nie docenił dojrzałych pomidorów przez ostatnie miesiące, ten nie przeżył lata w pełni. Każdy ma swoją słabość, w moim przypadku są to właśnie one - pachnące, dorodne i soczyste tomaty. Nie ma chyba człowieka, który z pomidorami nie ma zupełnie nic wspólnego - ci, którzy nie przepadają za surową wersją, z przyjemnością korzystają z dobrodziejstwa ich przetworów - pizza, spaghetti, czy Krwawa Mary to te najbardziej oczywiste, ale nie zapominajmy, że bez pomidorów nie byłoby prawdziwego leczo, fasolki po bretońsku, czy nawet gołąbków. Intrygujące są te nasze tomaty - warto wiedzieć o nich nieco więcej. Najważniejsze, że mimo końca lata jeszcze nie jest na nie za późno. Zdążymy najeść się nimi na zapas. Zachęcam!

więcej
ilustracja

Brzoskwinia - ciekawsze jabłko

Ulubione smaki lata przemijają z wiatrem, jakby początek tej urokliwej pory roku był dwa tygodnie, a nie miesiące temu. Wielki wachlarz możliwości: aromatów i kolorów to niepodważalne atrybuty minionego czasu, cieszmy się nimi póki trwają i nie bójmy próbować nowych konfiguracji na naszych talerzach. Skoro mówi się, że najprostsza droga do serca wiedzie przez żołądek, to po zjedzeniu tego owocu można prawdziwie stracić głowę. Z wielu powodów uważam brzoskwinię za wyjątkowo smaczną, a od pewnego czasu również za wyjątkowo ciekawą propozycję… Dlaczego? Przekonajcie się sami.

więcej
ilustracja

Rozpalmy grilla jak należy!

Temperatury zelżały, ale to nic nie szkodzi - wakacje trwają. Z założenia ma być sezonowo, to będzie. Dłużej z tym tematem zwlekać nie będę - czas na grilla! Pogoda bywa kapryśna, ale niezależnie od tego czy za oknem świeci lampa, czy chwilowo rzuca żabami, na pewno każdy z nas zdąży (albo zdążył) wkomponować w swój letni grafik chociaż jedno posiedzenie przy rozgrzanym ruszcie. Sprawa nie jest jednowymiarowa, bo temat grilla od pewnego czasu stał się nieco bardziej dyskusyjny, niż pierwotnie sądziliśmy, ale cóż… Spróbujmy podejść do tematu na trzeźwo, choć nie ukrywam, że tym razem będzie to nie lada wyzwanie.

więcej
ilustracja

Agrest – przysmak z Himalajów

Dawniej sądzono, że sok z agrestu leczy wszystkie stany zapalne i pomaga w uzdrawianiu chorych na malarię. Uważano, że wzmacnia ciało, a jego owoce są symbolem szczęścia domowego ogniska - do tego stopnia, że swego czasu dość popularne było wieszanie w oknach i framugach drzwi gałęzi krzewu. Miało to oczywiście odpędzać nieszczęścia. Staroangielskie legendy poszły o krok dalej - podają, że w agreście mieszkają... wróżki i pożyteczne duszki strzegące lasu.

więcej
ilustracja

Śląska oberiba!

Alka, Delikates Biała, Gabi czy Wiedeńska Biała - coś wam to mówi? No tak. A może po prostu…oberiba? Pewnie części nie trzeba już bardziej tłumaczyć. Tak proszę Państwa - dzisiaj biorę na warsztat kalarepę.

więcej
ilustracja

Na czereśnie tylko do sąsiada

Przełom lipca i sierpnia od zawsze kojarzył mi się z sezonem na czereśnie. Kto nie lubi dojrzałych, słodkich owoców wygrzanych w letnim słońcu, ten pewnie nie wie jak cieszyć się z tej fantastycznej pory roku (mimo szalonych upałów nadal twierdzę, że lata nic nie zastąpi - szczególnie kulinarnie).

więcej
ilustracja

Kraken na talerzu!

Drapieżne, z o wiele za ruchliwymi mackami przyprawiają o gęsią skórkę. Od wieków inspirują twórców horrorów i miejskich legend. I chociaż na pierwszy rzut oka groźna aparycja ośmiornicy może odstraszać, to jednak jej wyjątkowo delikatne mięso zdołało uwieść niejednego smakosza. Jest mało wymagająca w przygotowaniu, chociaż warto znać kilka wskazówek jak się nią zająć. Nowicjuszom proponuję na początek wybrać się do restauracji specjalizującej się w owocach morza. Jest duża szansa, że będziecie chcieli wrócić po więcej… Nie taki straszny ten kraken jak go malują!

więcej

Wywiad

ilustracja

Uśmiech ładuje nasze akumulatory

Rozmowa z Katarzyną Polok- Marcol, Prezesem Fundacji Bajtel- Mysłowice Pomagają

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Trójwieś nad Przemszą

Przyjęło się mówić, że granica pomiędzy Śląskiem a Małopolską była najtrwalszą granicą państwową środkowej Europy, która niezmieniona przetrwała niemal 500 lat, najpierw pomiędzy koroną czeską a Polską, potem między Austrią a Polską, następnie miedzy Prusami a Polską a na koniec między Prusami (Niemcami), a Rosją. To prawda, ale niezupełnie – bo nie dotyczy trzech wsi. Które przez długi czas… nie należały do żadnego państwa.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Romanesco - dzieło sztuki na talerzu

Są rzeczy obok których nie da się przejść obojętnie. Niedawno odkryłam jedną z nich w warzywniaku i na fali zachwytu od razu postanowiłam się nią podzielić. Dzieło sztuki na talerzu, kulinarne cudo, kolejny dowód na istnienie boskiej proporcji - a to wszystko w jednej, zielonej główce… kalafiora! Brzmi jak zwiastun kinowy nowego filmu science fiction, a mowa o warzywie, które coraz częściej zaczyna się pojawiać na naszych sklepowych półkach. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie znają tego fascynującego, zielonego objawienia - pragnę go dzisiaj przedstawić. Drodzy Państwo - kalafior romanesco!

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Młodzi na zakręcie śmierci

Gdy widzimy na ulicy kilkoro uczniów, to możemy być niemal pewni, że jeden z nich ma za sobą samookalecznie, lub nawet próbę samobójczą. Statystyki nie kłamią, polska młodzież, nie nauczona rodzić sobie ze stresem, często postanawia zlikwidować go w właśnie tak drastyczny sposób.

więcej

Partnerzy