Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że nasze miejscowości mają dobrą ofertę naferie dla dzieci?

W naszej kuchni

Włoski najlepszy!

Zabawna sprawa z tymi włoskimi orzechami. Łatwo je u nas dostać, wyhodować i przechować, wszyscy wiedzą, że takie dobre i zdrowe, a jednak jemy ich bardzo mało. Najczęściej widuję je w ciężkich, kremowych i niemożliwie tłustych tortach. A gdyby tak zaryzykować i trochę zaszaleć? Jeszcze by się okazało, że wcale nie taki twardy ten orzech do zgryzienia…

 

ilustracja

Pierwsze uprawy orzecha włoskiego kulinarna historia zna już z czasów starożytnych. Nie pierwszy już raz muszę przyznać, że Grecy i Rzymianie wiedzieli co dobre i nie bali się nowych smaków na swoich stołach. Szybko pokochali orzechy za ich aromat i właściwości włączając je do swojej codziennej diety. W średniowieczu tym fantastycznym przysmakiem zachwycała się już cała Europa. Krąży legenda, że do Polski orzech włoski dotarł w XII wieku dzięki świętemu Jackowi, który zachwycił się nim w Rzymie, przywiózł ze sobą do kraju i razem z mnichami uprawiał i zajadał. Od tamtego czasu nasiona rośliny przyjęły się błyskawicznie w całym kraju.
 
Dużo dobrych kalorii
 
Tak, to prawda. Pięć orzechów włoskich ma mniej więcej tyle samo kalorii ile pączek z marmoladą. W ogóle orzechy to bardzo kaloryczne przekąski, a włoskie są prawdziwymi rekordzistami – 100g to aż 650 kcal! Przerażające? Wcale nie, bo w odróżnieniu od pustych kalorii z pączka mamy tu najszlachetniejsze i najzdrowsze tłuszcze i białka jakie możemy znaleźć. Mało kto wie, że orzechy włoskie mogą z powodzeniem zastąpić ryby w diecie, ponieważ jedne i drugie zawierają wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które skutecznie obniżają poziom cholesterolu i działają przeciwzakrzepowo. Co ciekawe, już 3 orzechy są w stanie pokryć dzienne zapotrzebowanie organizmu na kwasy omega – 3. Dodatkowo znajdziemy tam L – argininę, która wpływa na rozszerzenie naczyń wieńcowych i kwas elagowy, który podnosi odporność i pomaga zwalczać substancje rakotwórcze.
 
Chrupmy na zdrowie!
 
Kwasy tłuszczowe zawarte w orzechach mają zbawienny wpływ na układ krążenia działając przy tym przeciwzapalnie. Chrupiąc je codziennie - nawet w małych porcjach - dbamy o nasze serce obniżając ciśnienie krwi i zmniejszając ryzyko zawału. Mówi się, że orzechy włoskie, to nasiona mądrości. Dlaczego? Ze względu na dużą zawartość fosforu korzystnie wpływającego na pracę mózgu –to właśnie z tego powodu są polecane dla wszystkich uczących się. To także bogate źródło żelaza, wapnia, potasu, magnezu i cynku. Witamina E to zbawienie dla naszej skóry, natomiast B6 jest konieczna przy powstawaniu przeciwciał i czerwonych krwinek. Warto, żeby do swojej diety wprowadziły je kobiety w ciąży – kwas foliowy jest niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu. Garbniki zawarte w orzechach pomagają walczyć z nadmierną potliwością, żylakami i hemoroidami. Wyciągi z nasion to także dobry preparat o działaniu przeciwbakteryjnym i ściągającym, głównie dzięki zawartości cynku – dlatego kosmetyki z nimi są polecane dla skóry tłustej i mieszanej. Osoby o cerze dojrzałej też znajdą w orzechach coś dla siebie – zawarte w nich witaminy A i E, oraz koenzym Q10 zwalczają wolne rodniki, zatrzymują wodę w komórkach skóry i pomagają opóźniać procesy starzenia. A jak brakuje słońca i marzy nam się namiastka wakacji możemy sięgnąć po balsamy brązujące bazujące na orzechowych ekstraktach. To dzięki zawartości juglonu – naturalnego barwnikach, który daje efekt złotobrązowej, delikatnej opalenizny.


Aromatyczne nasiona
 
Orzechów włoskich jemy w Polsce za mało. Zwykle w ciastach, rzadziej jako przekąska, ewentualnie w sałatce – jako pretensjonalna ekstrawagancja. A wystarczy, że zajrzymy do bliskowschodnich książek kulinarnych. Przecież to proste i ciekawe przepisy, które tylko czekają, żeby urozmaicić nasze polskie menu. Choćby Gruzini, których kuchnia jest równie kaloryczna i wysoko energetyczna jak nasza. Jednym z moich ulubionych przysmaków są ich bakłażany faszerowane masą orzechową. Wykonanie jest dziecinnie proste – kilogram obranych i pokrojonych orzechów zalewa się płytko wrzątkiem i ugniata aż do pojawienia się bursztynowego oleju. Masę wystarczy ugnieść na konsystencję gęstej pasty (przypominającej hummus), potem wystarczy nałożyć ją na plastry podsmażonego bakłażana i zawinąć. Można dodać fetę, owoce granatu, czy kawałek dobrej szynki i już! Proste, pyszne i ciekawe. A przede wszystkim zdrowe.
 
Co z tą goryczką?
 
W innych kulturach goryczka i cierpki posmak są atutem, natomiast w Polsce nie bardzo jesteśmy do niego przekonani. A tak się składa, że w skórce orzechów włoskich jest duża zawartość taniny, czyli substancji odpowiedzialnej za gorzkość. Co zrobić, jeśli nasze orzech mają jej za dużo? Sprawa jest do uratowania. Wystarczy dodać do niech cynamon, kardamon lub anyż, ponieważ te przyprawy zminimalizują nieprzyjemny posmak i poprawią smak samych orzechów. Dobrym pomysłem jest też ich podsmażenie, a raczej prażenie na rozgrzanej patelni – dzięki temu wydobędziemy z naszych orzechów włoskich ich słodycz.•

Ewa DYRDA

Wywiad

ilustracja

Zbiorowe wyparcie

Z Markiem Łuszczyną, autorem „Polskich Obozów Koncentracyjnych” rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Biały pułkownik

Komisarz stanu wojennego, który stanął po stronie załogi

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Zozwór, jak go tu dawniej zwano

Przyszedł styczeń - miesiąc postanowień noworocznych. Podziwiam z dumą powtarzane hasła w stylu: Nowy Rok – nowa ja. Albo „nowy ja”, bo coroczne szaleństwo dotyczy wszystkich, bez wyjątku. Dla tych, którzy za chwilę po raz pierwszy włożą buty do biegania i postanowią zafundować swojemu nieprzygotowanemu organizmowi terapię szokową (albo już to zrobili i czekają na efekty) mam dwie wiadomości - jak w kawałach... złą i dobrą. Pierwsza jest taka, że z kiepską odpornością i kondycją prawie na pewno zapracujecie na przeziębienie, a druga – żeby nie zniechęcać tak do gruntu – są na to sposoby. Dobre i domowe. Sprawa wygląda tak – chcecie igrać ze styczniową pogodą? Zróbcie zapas imbiru!

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Mały ZUS, wielkie cygaństwo!

Z dniem 1 stycznia wszedł „mały ZUS”. Obecne władze reklamują ją jako niezwykłą ulgę dla mikroprzedsiębiorstw. A ja zakładam się w ciemno, że na terenie działania całego tyskiego urzędu skarbowego załapie się na nią nie więcej, niż 100 przedsiębiorców. A może mniej, niż 20. Bo tak naprawdę ci, którzy spełniali kryteria wymyślone przez  rząd PiS-u, albo już umarli z głodu, albo wyemigrowali zbierać pomidory do Holandii, albo zamknęli firmę, żeby iść do najgorzej nawet płatnej roboty.

więcej

Partnerzy