Sondaż publiczny

Czy miałbyś coś przeciwko lokalizacji spalarni śmieci w twojej okolicy?

Naszym tropem

Imielin przegrywa z kopalnią

Dyrektor ochrony środowiska zajmuje się wszystkim, tylko nie ochroną środowiska

O konflikcie miedzy miastem Imielin a kopalnią Piast-Ziemowit pisaliśmy już kilkukrotnie. Polska Grupa Górnicza, której kopalnia jest częścią, zamierza wydobywać złoże Imielin-Północ. Dla miasteczka oznacza to degradację i szkody górnicze, bo teren może obniżyć się o 6 metrów. W przekonaniu mieszkańców zagrożony jest też zbiornik wody pitnej Dziećkowice, dostarczający jej do ¼ aglomeracji katowickiej. Mieszkańcy Imielina zapowiadają na 14 września pikietę.

ilustracja

Sprawa zaczęła się osiem lat temu, gdy Kompania Węglowa (poprzedniczka PGG) otrzymała od ministra środowiska koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie złoża węgla w obszarze Imielin Północ. Celem rozpoznania wykonano pić otworów badawczych, a w 2016 roku resort ochrony środowiska zatwierdził raport, że złoże zawiera 70 milionów ton węgla podobno wysokiej jakości, do tego w dużej części znajdującego się dość płytko, około 200 metrów pod ziemią.

Dla kopalni nadzieja, dla miasta dramat

Od momentu zatwierdzenia raportu PGG zaczęła przygotowywać się do wydobywania złoża. Właśnie w ramach połączonych kopalń Piast-Ziemowit. Tak naprawdę uruchomienie tego wydobycia to dla kopalni szansa na długie trwanie, bo jej obecnie eksploatowane złoża bliskie są wyczerpania. Tymczasem imielińskie złoże pozwoli jej istnieć przez najbliższe 50 lat.

Jednakże mieszkańcy boją się, że początek tego wydobycia oznacza… koniec Imielina. Miasteczka bardzo szczególnego, perły przedsiębiorczości. W Imielinie na 1000 mieszkańców przypada kilka razy więcej podmiotów gospodarczych, niż w miejscowościach sąsiednich. Tutaj przy niemal każdym domu znajduje się mały zakład produkcyjny, rzemieślniczy, firma handlowa. Imielińskim dzieciom lekcje przedsiębiorczości są niepotrzebne – można powiedzieć, że wysysają ją z mlekiem matki. W zamożnej gminie na bardzo wysokim poziomie jest oświata, kultura. Także w związku z tym Imielin jest modnym miejscem do budowania domów. To w zasadzie jedno z bardzo niewielu miast, w którym nie ma bloków, jedynie domy jednorodzinne, czasem wielopokoleniowe. I teraz mieszkańcy wszystkich tych, starych i nowiuteńkich, domów, boją się, co będzie się działo, gdy płytko pod nimi zacznie się eksploatacja.

- Kiedy dziesięć lat temu zastanawiałem się, gdzie kupić działkę i wybudować dom, brałem pod uwagę kilka lokalizacji. Między innymi poziom szkół, bo dwoje dzieci w wieku przedszkolnym już mieliśmy, myśleliśmy z żoną o trzecim. Ale też komunikację, czyli czas dojazdu autem do Katowic oraz brak uciążliwego przemysłu. Bojszowy odpadły, bo dojazd do Katowic to znacznie ponad pół godziny, Lędziny wykluczyłem z powodu jakości tamtejszych szkół, mysłowickie dzielnice z powodu uciążliwego przemysłu. Imielin wydawał się idealny. Pięć lat temu wprowadziliśmy się do naszego domu, a zaraz potem my, mieszkańcy i urząd miasta musieliśmy rozpocząć batalię przeciw temu, aby pod naszymi domami nie kopano węgla. Teraz okazuje się, że tę batalię przegrywamy – denerwuje się Robert, lekarz, z pochodzenia katowiczanin.

Raport to ogólniki

Kopalniany raport twierdzi wprawdzie, że miastu na powierzchni nic nie zagraża, ale mieszkańcy twierdzą, że ten raport to ściema. Że to nie żaden raport, tylko zbiór nieprawd, niedomówień i ogólników. I dopóki kopalnia nie przedstawi porządnego raportu, jak wydobycie będzie wpływać na środowisko – oni się na kopanie pod miastem nie zgadzają! Kopalnia twierdzi, że „Raport o oddziaływaniu na środowisko”, jest rzetelny, więc sprawa trafiła wiosną ubiegłego roku na rozprawę administracyjną w Wojewódzkiej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Mieszkańcy i urząd powołali własnych ekspertów. Powstała zatrważająca kontrekspertyza. Dr Henryk Jezierski, były Główny Geolog Kraju miażdżył kopalniany Raport słowami: - „W Raporcie są tytuły, natomiast trudno doszukać się tam treści! (…) Zupełnie pominięto problem likwidacji zakładu górniczego po zakończeniu eksploatacji. (…) Podobnie jest z zagrożeniem od Zbiornika Dziećkowickiego. Wyczytałem w Raporcie, że bezwzględnie trzeba wywiercić tam otwór (celem rzeczywistego określenia zagrożeń – przyp. red.) No ale ten otwór powinien zostać wykonany na etapie prac rozpoznawczych. Co będzie, gdy zagrożenia okażą się na tyle duże, że ta eksploatacja nie będzie mogła być podjęta?”

A domy runą?

Mieszkańcom przede wszystkim chodzi o ich domy. Polska Grupa Górnicza twierdzi, że przeprowadziła ich inwentaryzację pod kątem ewentualnego narażenia na szkody górnicze. Mieszkańcy twierdzą, że to nieprawda, nikt u nich nie był, ekspertyz domów nie przeprowadzał, a jedynie zaglądał zza płotu, więc cała ta inwentaryzacja to lipa. I przywołują sąsiednie miejscowości, Chełm, Lędziny, południowe dzielnice Mysłowic, gdzie „poankrowane” czyli poskręcane śrubami domy są normą. Przekonani są, że kiedy na skutek wydobycia teren zacznie nierównomiernie osiadać, z ich domami będzie tak samo.

- Wybudowałem tu dom, bo zapewniano mnie, że żadnej eksploatacji górniczej pod miastem nie będzie, gwarantowały to plany zagospodarowania przestrzennego – mówi pan Karol i dodaje, że teraz okazuje się, że całe nowe osiedla willowe mogą się znaleźć w zasięgu szkód górniczych. Do tego domy na terenie górniczym buduje się inaczej, ze znacznie mocniejszymi zabezpieczeniami już od fundamentów poczynając. W Imielinie tak domów nie budowano, bo
Kompania Węglowa zapewniała, że pod Imielinem nie będzie eksploatacji węgla.

I wody braknie

A domy to nie wszystko. Kiedy grunt się zapada, miejsca które dotychczas były pagórkami, stają się dołkami, kompletnie zmieniając stosunki wodne na danym terenie. Doskonale było to widać po sąsiednim Bieruniu Nowym, gdzie fedruje Piast. Po powodzi 1997 roku na niewielkim wzniesieniu, które pod wodą się nie znalazło, wybudowano magazyn antypowodziowy. Podczas powodzi2010 roku pierwszy pod wodą znalazł się właśnie ten magazyn. Bo teren, na którym się znajduje w ciągu tych kilkunastu lat opadł o kilka metrów.

W Imielinie sytuacja jest szczególna, bo znajduje się tu zbiornik Dziećkowice, jeden z dwóch (obok Goczałkowic) zasilający całą naszą aglomerację w wodę pitną. Co będzie, jeśli na skutek pękania i ruchów górotworu, cała woda z niego spłynie pod ziemię? A poza Dziećkowicami znajduje się tu też ogromne podziemne jezioro, będące potencjalnym rezerwuarem wody pitnej. Gdy w Polsce coraz częściej mówi się o braku wody – oba zbiorniki (ten na powierzchni i ten pod ziemią) mogą w wyniku eksploatacji zniknąć. A nawet jeśli woda nie spłynie, do śląskich miast woda ta prowadzona jest potężnym rurociągiem. Jeśli nagle na jego terenie część gruntu się obsunie o kilka metrów (kopalnia nie wyklucza, że do 6,5 metra), to rurociąg pęknie jak zapałka.

Jeszcze gorzej ma się sprawa z gazociągiem, także przebiegającym tutaj – i też zaopatrującym aglomerację katowicką w gaz. To leciwa instalacja, mająca ponad 50 lat. Już dziś na skutek szkód górniczych zdarzają się jego rozszczelnienia. Co będzie, gdy na skutek eksploatacji złoża Imielin-Północ szkody się znacznie pogłębią?

No i co będzie, gdy z powodu eksploatacji zmienią się stosunki wodne na tym terenie, dzielnice leżące powyżej lokalnej rzeczki, Imielinki, nagle znajdą się poniżej – i przy każdych większych opadach nagle będą zalewane przez powódź?

Nie wierzą kopalni

Niektóre odpowiedzi, które padały podczas rozpraw administracyjnych, były szokujące. Na przykład kopalniany „ekspert” miał do powiedzenia tyle, że jeśli na całym Śląsku są szkody górnicze, to czemu Imielin ma być wyjątkiem. Górnicy natomiast boją się, że jeśli złoże Imielin nie zostanie uruchomione, to za kilka lat zaczną tracić miejsca pracy, w związku z wyczerpywaniem się pokładów Piasta i Ziemowita. Jest to więc konflikt poważny, konflikt ludzi bojących się o swoje domy i miasto z ludźmi bojącymi się utraty pracy. Konflikt trwał od ponad roku.

Przedstawiciele górnictwa uspokajali wprawdzie, że tereny zurbanizowane to niespełna 25 proc. obszaru górniczego a w przypadku wystąpieniu szkód spowodowanych eksploatacją złoża Imielin Północ, szkody te „zostaną naprawione z należytą starannością, w trybie przewidzianym przepisami prawa, w sposób jak najmniej uciążliwy dla poszkodowanych”- ale mieszkańcy jakoś nie dają temu wiary, bojąc się ponadto, że wydobycie odbywać będzie się najtańszą metodą, na zawał. A wtedy czeka ich los Bytomia.

Klauzula natychmiastowej wykonalności

Ale pod koniec sierpnia Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach nadał rygor natychmiastowej wykonalności dla decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wydanej niemal rok wcześniej, dla przedsięwzięcia „wydobywanie węgla kamiennego ze złoża Imielin Północ". Urząd Miasta odwołuje się od decyzji RDOŚ, mieszkańcy zapowiadają protesty.

    Jedna rzecz w tym wszystkim zastanawia. Owa klauzula natychmiastowej wykonalności. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w swoim uzasadnieniu sam pisze, że taką klauzulę – zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego – państwowy urząd nadaje, gdy chodzi o zdrowie i życie ludzi, ważny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony (czytaj: kopalni). RDOŚ uzasadnia, że w tym przypadku chodzi o interes społeczny, bo bezpieczeństwo energetyczne państwa jest interesem całego społeczeństwa. „Złoże Imielin Północ jest złożem o wysokim potencjale ekonomicznym, co uzasadnia jego eksploatację. Jak najszybsze udostępnienie tego złoża jest ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego kraju” – pisze RDOŚ, dodając że nadanie klauzuli natychmiastowej wykonalności dla decyzji z 1.10.2018 roku umożliwi przystąpienie do opracowania zasadniczego projektu eksploatacji złoża”, a dopiero on jest postawą do wystąpienia z koncesją na wydobywanie.

Już mniejsza z tym, co myśleć o ważnym interesie społecznym, jeśli społeczność Imielina stanowczo się budowie kopalni sprzeciwia. Czy ich interes społeczny się nie liczy?

Środowisko się nie liczy?

Ciekawsze jest to, że takie niezwykłe uzasadnienie swojej decyzji wydał Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Jak z samej nazwy wynika, powinien on zajmować się tym, czy i w jakim stopniu inwestycja będzie oddziaływać na otoczenie – a nie interesem społecznym czy interesem inwestora. Od tego państwo ma wiele innych organów, niż RDOŚ.

- Też tak uważam, więc oczywiście, że na tę decyzję już napisaliśmy zażalenie do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Nie wykluczam, że osobne zażalenia wysłały też stowarzyszenia, bo kilka aktywnie angażuje się w bronienie miasta przed kopalnią –mówi burmistrz Imielina Jan Chwiędacz.

Wiceminister energii Adam Gawęda w niedawnym wywiadzie dla WNP.PL mówił, że w przypadku budowy nowych kopalń „pozostaje kwestia zgody społecznej i akceptacji samorządów”. Jak widać to tylko słowa. Jednak chociaż budowę tej kopalni lansuje ministerstwo podrządami PiS-u, to mieszkańcy Imielina pewnie znów masowo 13 października na partię tę zagłosują. Bo w Imielinie głosuje się na PiS.

Czy wydobycie złoża Imielin-Północ rzeczywiście ruszy, to już inna sprawa. Sięgnięcie po jego zasoby to inwestycja rzędu kilku miliardów złotych. Nie wiadomo, czy Polską Grupę Węglową będzie na nią stać.

Dariusz Dyrda

Wywiad

ilustracja

Uśmiech ładuje nasze akumulatory

Rozmowa z Katarzyną Polok- Marcol, Prezesem Fundacji Bajtel- Mysłowice Pomagają

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Trójwieś nad Przemszą

Przyjęło się mówić, że granica pomiędzy Śląskiem a Małopolską była najtrwalszą granicą państwową środkowej Europy, która niezmieniona przetrwała niemal 500 lat, najpierw pomiędzy koroną czeską a Polską, potem między Austrią a Polską, następnie miedzy Prusami a Polską a na koniec między Prusami (Niemcami), a Rosją. To prawda, ale niezupełnie – bo nie dotyczy trzech wsi. Które przez długi czas… nie należały do żadnego państwa.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Romanesco - dzieło sztuki na talerzu

Są rzeczy obok których nie da się przejść obojętnie. Niedawno odkryłam jedną z nich w warzywniaku i na fali zachwytu od razu postanowiłam się nią podzielić. Dzieło sztuki na talerzu, kulinarne cudo, kolejny dowód na istnienie boskiej proporcji - a to wszystko w jednej, zielonej główce… kalafiora! Brzmi jak zwiastun kinowy nowego filmu science fiction, a mowa o warzywie, które coraz częściej zaczyna się pojawiać na naszych sklepowych półkach. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie znają tego fascynującego, zielonego objawienia - pragnę go dzisiaj przedstawić. Drodzy Państwo - kalafior romanesco!

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Młodzi na zakręcie śmierci

Gdy widzimy na ulicy kilkoro uczniów, to możemy być niemal pewni, że jeden z nich ma za sobą samookalecznie, lub nawet próbę samobójczą. Statystyki nie kłamią, polska młodzież, nie nauczona rodzić sobie ze stresem, często postanawia zlikwidować go w właśnie tak drastyczny sposób.

więcej

Partnerzy