Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że strajk nauczycieli służy oświacie, czy też szkodzi uczniom?

Naszym tropem

Psia kość czyli o psach sprzed wieku

Mówi się że pies jest największym przyjacielem człowieka. Szczęśliwy czworonóg obdarzy swojego pana miłością bezwarunkowo. Na pewno każdy słyszał kiedyś w swoim życiu historie o psie, który czekał na swojego pana na jego grobie. Pies jest przyjacielem, przewodnikiem, opiekunem,’ obrońcą; jest tym wszystkim dla człowieka, w zależności czego potrzebuje. Mówi się, że pies upodabnia się do swojego ludzkiego towarzysza, ale warto pomyśleć, jak my zmieniliśmy psa, tylko po to by sprostał naszym - czasem dziwnym - wymaganiom.

ilustracja

Tak wielka różnorodność ras jak u psa, nie występuje u żadnego innego zwierzęcia, udomowionego przez człowieka. Na dzień dzisiejszy Międzynarodowa Federacja Kynologiczna podaje, że na świecie żyje około 340 ras.  Pierwszym udomowionym towarzyszem człowieka był praprzodek psa czyli wilk. Pierwsze czworonogi nie bardzo różniły się od swojego przodka, do czasu gdy jakieś 500 lat temu ludzie masowo zaczęli kombinować. Przestali dobierać osobniki tak, by były coraz bardziej użyteczne (na przykład szybsze albo lepiej dostosowane do klimatu), co robiono już w starożytności, a zaczęto tak, by były coraz … dziwniejsze.  
W zależności od efektu, jaki człowiek chciał uzyskać, dobierano do krzyżówek różne rodzaje psów. Jeśli ktoś chciał mieć małego kanapowca, to krzyżowano najmniejsze samiczki i takie też samce, uzyskując tym samym coraz mniejsze psy. Dobierano je ze względu na ich cechy fizjonomiczne lub też cechy charakteru. Gdy już populacja psów bardzo podobnych była dostatecznie duża, wtedy ogłaszano powstanie nowej rasy. Taki proceder zaczął się rozwijać i to dość prężnie, bo wystarczy spojrzeć na ceny szczeniąt z hodowli, by widzieć, że jest w tym zysk i to nie mały.
Przerasowane dziwolągi
Niestety, mam wrażenie że zjawisko to wymknęło się spod kontroli bo przerasowanie szkodzi nie tylko psom, ale w przyszłości również portfelom ich właścicieli, bo jak ktoś swoje zwierzę kocha to dba o niego i funduje mu często dość kosztowną terapie i leczenie. Nie wiem dlaczego człowiek wziął sobie za cel poprawianie niedoskonałości, nie tylko u siebie ale również u psów. U tych drugich raczej niedoskonałości urojonych. Wtedy gdy w człowieku obudziła się chęć kreowania, poprawiania psiej natury - zaczął na dłuższą krzywdzić metę swojego przyjaciela. Człowiek często chcąc się wyróżnić, wykorzystuje do tego swojego psa. Pies ma być ładny, zadbany i koniecznie rasowy, ale nie jakiś popularny, tylko jeden na milion. W wyniku łączenie cech pożądanych, które hodowcy chcą połączyć, często psy dostają w pakiecie szereg chorób genetycznych czy innych ułomności.
Pierwszą pokrzywdzoną przez człowieka rasą jest bulterier. Na początku dwudziestego wieku był to bardzo elegancki, mocno umięśniony pies. Ruchliwy, żywotny i inteligentny. Początkowo był wykorzystywany jako szczurołap, lub jako pomoc w polowaniach, na przykład na niedźwiedzie. Były też wykorzystywane do walk psów. Niestety w miarę modyfikacji genetycznych, psy odziedziczyły wraz z białą sierścią również głuchotę, która jest sprzężona z brakiem barwnika
w ich sierści. Takie psy nie są obecnie dopuszczane do reprodukcji, aby wadę tę wyeliminować. Ale nie dopuszczenie do reprodukcji oznacza tylko tyle, że jego potomstwo nie dostanie rodowodu, nic ponadto. Szczeniak po dwóch takich osobnikach będzie przecież nadal bulterierem.
Liczne modyfikacje dały bulterierowi specyficzny jajowaty pysk, przez co nie da się go pomylić z żadną inną rasą. Wiele osób kojarzy bulteriera, z jego jak to mówią „końską mordą” i małymi świńskimi oczkami. Ponadto cierpią również na przeróżne choroby kośćca, a zwłaszcza zwyrodnienia czy dysplazje stawów biodrowych. Ponadto psy te często mają dość dominujący charakter i mogą być agresywne w stosunku do innych zwierząt, wiec nie są przeznaczone dla początkujących, mało doświadczonych psiarzy. Patrzę na zdjęcia z 1915 roku - tamten bulterier sprzed 100 lat i jego normalny kształtny psi pyszczek bardziej mi się podobał. I nie miał tych złych cech charakteru. Strasznie okaleczyliśmy tę rasę!
Basset był zwinny i ruchliwy
Kolejnym podanym modyfikacją jest basset - to ten niski piesek o uszach jak słoń Dumbo. Początkowo wykorzystywany był jako pies gończy i myśliwski, w szczególności jeśli chodzi o polowania na króliki i zające. Ze względu na swój niski wzrost z łatwością poruszał się w gęstym poszyciu leśnym. Jego świetny węch był też bardzo przydatny przy szukaniu upolowanej zwierzyny. Dziś jest to niestety karykatura psa i nie chodzi mi tylko o jego skarłowacenie, bo i tamten poprzedni nie był jakimś gigantem. Chodzi bardziej o zaburzenie proporcji jego całego ciała i to, że z wytrwałego upartego myśliwego pozostał jedynie flegmatyczny kanapowiec o smutnej mordce. Ta melancholijna mordka jest urocza, ale zapłacił za te zmiany wysoką cenę. Przez skrócenie łap uzyskaliśmy psa, który ma trudności z bieganiem, co powoduje że nie może być do końca szczęśliwy, bo udowodniono że w trakcie biegania u psa uwalnia się taka dawka szczęścia, jak u człowieka po „machu trawki gdy ma tą dobrą fazę”. Dokładnie porównano to do narkotykowego haju.
Ponadto zwisająca zewsząd skóra, także wokół oczu, jest powodem częstych infekcji i zapaleń spojówek, a między fałdami skóry mogą też pojawić się odparzenia. Wraz z zaburzeniem proporcji kośćca zmniejszyła się też wytrzymałość kręgosłupa, wiec stanowczo odradza mu się chodzenie po schodach, bo taka aktywność może spowodować dyskopatię, paraliż. I tak z myśliwego w konsekwencji uzyskaliśmy kalekę.
Złamany komandos
Kolejną rasą jest owczarek niemiecki, ten pozornie nadal bliski wilkowi. Pozornie! To jedna z najpopularniejszych ras na świecie. Zarejestrowanych osobników jest około miliona. Od zawsze był psem pracującym, najpierw stróżował na pastwiskach i pilnował owiec, a potem został zaangażowany   w ochronę mienia, jako pies policyjny czy też wojskowy. Pierwszym  zarejestrowanym psem tej rasy był Horand von Grafrath. Jego właściciel Max von Stephanitz opisał swojego owczarka tymi słowami: "Horand ucieleśniał dla entuzjastów rasy spełnienie ich najdroższych marzeń. Był to pies, jak na te czasy, duży (61 cm), o potężnej budowie, pięknych liniach i szlachetnej głowie. Był silny i sprężysty, jak stalowy drut. Jego wspaniałej budowie odpowiadał charakter. Horand był cudowny w posłusznej wierności dla swego pana, był prostolinijny i szczery. Miał naturę gentlemana, połączoną z nieograniczoną pasją życia i pracy. Mimo że nie przeszedł gruntownej tresury w młodym wieku, był przy boku swego pana uważny na jego najmniejsze skinienie. Pozostawiony sam sobie, stawał się skończonym rozrabiaką i niepoprawnym prowokatorem bójek. Zawsze dobrze usposobiony wobec spokojnych ludzi, nieufny, ale nieulękły wobec obcych, uwielbiał dzieci. Jego błędy w zachowaniu były wadami wychowania, nigdy skłonnościami charakteru. Horand cierpiał po prostu na nadmiar niespożytej energii, był szczęśliwy i wniebowzięty, kiedy ktoś się nim zajął – był wtedy najszczęśliwszym z psów."
Dzisiejszy owczarek odstaje od ideału który opisał Max von Stephanitz: jest to masywny pies o niskim zadzie, znacznie mniej skoczny od swojego przodka. Wśród najczęstszych dolegliwości zdrowotnych tej rasy jest z pewnością dysplazja stawów biodrowych. Wynik tego obniżonego dla kaprysu właścicieli zadu. Ze względu na zmianę sylwetki, owczarki często borykają się ze skrętem żołądka oraz zwyrodnienia w obrębie kręgosłupa. Często też trzeba podawać tym rasowcom specjalne, często dość kosztowne karmy, ponieważ mają liczne alergie pokarmowe oraz problemy skórne. W porównaniu z wilczurem sprzed stu lat to przerośnięte, nieruchawe zdechlaki!
Ogłupiały szczurołap
Teraz powspominajmy dawnego yorka a raczej yorkshire terriera z przed stu lat. Był to, jak dziś, piesek małych rozmiarów, o miękkiej sierści, który wykorzystywany był do tępienia wszelkich gryzoni na terenie domostw biednych rzemieślników. Dzisiaj jest tak maleńki, że bogate dziedziczki fortun noszą je w torebkach. Przez to, jak się skurczył zrobił się też niebywale delikatny. Pewnie dziś to nie on polowałby na szczury, a na odwrót.
Wraz ze wzrostem popularności rasy zaczęły wyłazić różne niechlebne sekrety yorków. Posiadanie tak słodkiego pieska wiąże się nie tylko z wizytami u psiego fryzjera, ale też kompleksową obsługą weterynaryjną. Yorki często cierpią na alergie pokarmową, problemy skórne oraz łysienie. Charakterologicznie również się nieco różnią od swoich przodków, gdyż zazwyczaj są to leniwe, raczej ospałe psy, które nie odziedziczyły zaciekłości po swoich dziadkach szczurołapach. Jeśli chodzi zaś o choroby i wady genetyczne to nie ma chyba psa, który jest bardziej obciążany genetycznie od tego teriera. Choroby i wady u niego nie pominęły chyba żadnego układu - u tych psów mogą się zdarzyć zarówno problemy z oczami (na przykład ślepota zmierzchowa) jak i z kośćcem (zespół Perthesa). Po prostu pies zdegenerowany biologicznie kompletnie!
Już prawie beznogi
Jedną z moich ulubionych ras jest jamnik. I chyba tylko nie moją, bo przecież na marszu jamników w Krakowie właścicieli i ich czworonogów jest pełno. Kiedyś jamnik był wykorzystywany do polowań na borsuki (stąd pochodzi ich nazwa - borsuczy pies), ale polował tak naprawdę na wszystkie zwierzęta, które kopały nory, a jamnik przez swoją budowę świetnie umiał się do tych małych jamek w pościgu dostać.
W dawnych czasach, przed masowymi modyfikacjami, jamniki miały funkcjonalne nogi, które były dostosowane do jego wzrostu i ciała - całość psa była zgrabna i zharmonizowana. Ale człowiek pomyślał, że jamnik tym ładniejszy, im dłuższy i niższy, więc znów zaczął krzyżować te długie o jak najkrótszych szłapkach. W wyniku tych „ulepszeń” tułów i szyja wydłużały się, ale łapy się skurczyły do takiego stanu, że pies nie jest czasem w stanie iść nie ocierając klatką piersiową o podłoże. Jeśli zmiany będą dalej szły w tym kierunku, to za kilkadziesiąt lat może na wystawie pojawią się jamniki beznogie, takie wężo—psy.
Ze względu, na te zmiany jamniki często borykają się z dyskopatią która w skrajnych przypadkach może doprowadzić do paraliżu. A prawie u każdego jamnika powoduje bóle i kontuzje
w obrębie kończyn.
Buldogi i inne boksery
Kolejnym przykładem jak to nieprzemyślane modyfikacje hodowlane mogą sprowadzić na naszych pupili cierpienie, jest grupa psów krótkoczaszkowych. Jak sama nazwa wskazuje, są to psy o krótkich pyskach. Może
z boku pieski o wręcz zgniecionym pysku wydają się słodkie, ale nie wiem ile osób wie, że taka kufa dostarcza psu jedynie cierpienia
i zmartwień. Psy o takiej budowie czaszki często mają problem z termoregulacją - pies chodzi się przez zianie, krótki pysk z pewnością w tym przeszkadza - istnieje więc zagrożenie, że krótkopyski przegrzeje się, dostanie udaru cieplnego. Czasem też u psów tej grupy zdarza się wypadanie gałek ocznych a dzieje się to dlatego, że oczy są zbyt płytko osadzone w oczodole. Skrócenie jego ciała spowodowało też skrócenie układu pokarmowego,
a w konsekwencji liczne jego choroby. „Krótkopyskie” cierpią też na schorzenia stawów, jak zresztą niemal wszystkie „rasowce”.
Większość samiczek buldogów francuskich i angielskich nie jest w stanie naturalnie urodzić potomstwa (wąska miednica) - potrzebują cesarskiego ciecia! Bez cesarki rasa ta nie jest w stanie istnieć! Psy z grupy krótkoczaszkowej przez swoją krępą, krótką sylwetkę nie są w stanie same zadbać o swoją codzienną higienę - prowadzi to do chorób i infekcji układu moczowego - i znów potrzebny jest człowiek. To już po prostu inwalidzi specjalnej troski.
Naturalny jest… pekińczyk
Wśród wszystkich ras psów są też takie które z wilkiem mają jeszcze dużo wspólnego, te które od początku zmieniły się najmniej. Za psy pierwotne uznano 14 ras psów, ale badania na podstawie których to stwierdzono, wzbudziły od razu pewne kontrowersje. ponieważ nie dość że badaniu poddano około jednej piątej wszystkich ras, to nie przebadano też tych, którą są krzyżówką psa i wilka, takiej jak na przykład wilczak czechosłowacki. Wśród ras pierwotnych znajduję się miedzy innymi: chart afgański i perski, akita, pekińczyk (kto by pomyślał!!! Ale ta rasa nie zmienia się od tysięcy lat), terier tybetański, husky syberyjski.
Z całej niemal reszty rasowców na przestrzeni ostatnich 100 lat zrobiliśmy dziwadła, przysparzając im – dla naszej radości – cierpień. To dlatego 20-letni kundelek nie jest niczym niezwykłym a 10-letni pies rasowy to już prawdziwy staruszek. Bo on się już rodzi z mnóstwem dziedzicznych chorób i wad. Które zafundował mu człowiek.•

Karolina GĄSIOR

 

Wywiad

ilustracja

Rowery nie zastąpią samochodów, ale ….

Rozmowa z Wiesławem Bełzem, prezesem stowarzyszenia Rowerowe Katowice

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Odchodzący świat waserturmów

Od  dziesięcioleci stanowią nieodłączny  element naszego krajobrazu, a  nierzadko też punkt  orientacyjny, bo widać je  z daleka. Teraz jednak odchodzą, podobnie jak wiele innych obiektów  wczesnej epoki industrialnej. Trudno ratować każdą starą fabryczkę, ale waserturmów szkoda, bo mają szczególne piękno. Są jakieś takie dostojne. Zaś te w naszej  najbliższej okolicy najwyraźniej nie mają szczęścia do właścicieli.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rosole mio!

Dużo jest smaków bez których nie wyobrażamy sobie kuchni. I co ciekawe, najczęściej są to proste potrawy - jedzenie, które od zawsze nam towarzyszy i do którego najczęściej wracamy. Pamiętam jak wyjechałam z domu do akademika, myśląc, że teraz w końcu będę mogła jeść tylko to, na co będę miała ochotę. Rebelia, prawdziwa wolność, słowem: czyste szaleństwo. Pizza, zupki chińskie, hamburgery i tony słodyczy na okrągło. Nawet nie wiem jak to się stało, że pewnego dnia, po zaledwie kilku miesiącach sielanki, wykonałam ten jeden, przełomowy w życiu prawie każdego, młodego człowieka telefon - „Babciu...to jak się robi ten cały rosół”? 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ziobro szuka mafii górniczej

Minister wie lepiej od sądu?

więcej

Partnerzy