Sondaż publiczny

Sylwestrową Noc lubisz spędzać:

Felieton

Autor
Dariusz Dyrda: Fiksum Dyrdum

Królestwo głupoty

Królestwo głupoty

ilustracja

Ostatni weekend spędziłem na czytaniu powieści Szczepana Twardocha „Królestwo”. W sumie dobrze, że narodowcy i różni kibole nie czytają specjalnie niczego, a tym bardzie nie czytają Twardocha, bo wylałaby się na niego fala hejtu. Powieść to powieść, niekoniecznie wszystko musi w niej być prawdziwe, ale obraz polskiego antysemityzmu w czasach holocaustu jest w „Królestwie” przerażający.  Czytając, odnosi się wrażenie, że Żydzi z warszawskiego getta, wręcz Polaków bardziej, niż Niemców się bali. Bo Niemiec zabije w myśl państwowej doktryny, a Polak ot tak, dla zabawy.
Polski antysemityzm jest  niepoważny. Śmieszny. Bo mało który antysemita Żyda widział. Mało który rozpoznać umie, choć klasyczny,  kliniczny, urodę ma dość szczególną.  Ja osobiście w Tychach znam kilku, ale akurat obecny antysemita, Żydów nie znający, tych cech nie rozpoznaje. Międzywojenny, widujący ich na co dzień, na pierwszy rzut oka nie miałby wątpliwości.
Bawi mnie za to, gdy słyszę, że Żydem jest Wałęsa, Kwaśniewski czy Kaczyński. I w zasadzie każdy, kto w polskiej polityce coś osiągnął. Wałęsa ma gębę wręcz modelowo słowiańską, Kaczyński w zasadzie też, a i u Kwaśniewskiego żydowskich rysów dopatrzeć się trudno. Jeśli już, to można spróbować u Morawieckiego. Ale i tam jest ona wątpliwa.
Bo klasyczny Żyd urodę ma tak szczególną, jak Azjata albo murzyn. Pardon, podobno powiedzieć murzyn jest niepoprawnie. Pewien murzyn zwrócił mi uwagę, że on nie jest żaden Negro, tylko Afro-Amerykanin. OK, ja rozumiem, że Afro, ale nie miałem pojęcia, że on jest z USA, więc skąd miałem wiedzieć, że Amerykanin? Mam każdego o bardzo ciemnej skórze na dzień dobry pytać, skąd jest, żeby wiedzieć, czy to Afro-Amerykanin, Afro-Skandynaw, Afro-Włoch albo Afro-Podhalanin? A jeśli jest
z Afryki to jest Afro-Afrykanin? Ja rozumiem, że obraźliwie jest „czarnuch”, ale co obraźliwego jest w murzynie?  To obojętne określenie rasy z kontynentu afrykańskiego. Żyją tam jeszcze nieco inni Arabowie, ale tak po prawdzie im dalej na południe, tym mniej murzyn od Araba się różni. Mój kolega  zaś z tyskiego Norwida, Krzysiu Krajewski, jest od kilkudziesięciu  lat lekarzem w RPA. Czy w takim razie jest dla odmiany Euro-Afrykaninem?
Wracając do  Żydów jednak – podobnie jak murzyna, Żyda rasowego da się rozpoznać na pierwszy rzut oka. Też mam w Tychach kolegę, który Żydem jest bardzo niepełnym, bo liczy się po matce, a on jest po ojcu. Po matce to Hanys z Murcek, ale urodę ma raczej semicką. Ponieważ jednak obecni antysemici rozpoznać jej nie umieją, to Marcin przez lata miał sporo ubawu słuchając, jak w jego obecności jechali, że Żydem jest niemal każdy, kto w Polsce coś znaczy. I ubolewał, już prywatnie, czemu on niewiele znaczy, jeśli krew żydowska
w nim płynie.
Oczywiście są Żydzi, których pochodzenia na pierwszy rzut oka nie widać. U Twardocha, w „Królestwie”, to ci, którzy „mają wygląd”. Mieć wygląd oznaczało szanse na wtopienie się w aryjskie, polskie środowisko. Nieco większe szanse na przeżycie. Dar od losu. Można więc przyjąć, że Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński po prostu mają wygląd. Tylko chciałbym zrozumieć ten klucz – istniejący w głowie antysemitów – według którego Polacy w wolnych i tajnych wyborach wybierają Żydów. Bo przecież w polityce (poza przypadkiem premiera Morawieckiego), żeby coś znaczyć, trzeba najpierw wybranym zostać.
Zdumiewa mnie jednak, gdy co chwilę spotkam w Tychach albo okolicy kogoś (w Lędzinach mam takiego kolegę), kto wszędzie wokół upatruje wszechżydowskiego spisku. Dlaczego na przykład nie opowiada, że Kaczyński, Kwaśniewski i Wałęsa to zakamuflowani kosmici? Biorąc pod uwagę, ilu Żydów ocalało, a potem w 1968 nie wyjechało do Izraela, prawdopodobieństwo jest podobne.
Z drugiej strony, są i tacy, którzy uważają, że Żydów w Polsce było tyle, że niemal w każdym Polaku coś tam żydowskiej krwi jest. Ja mam prawie pewne, że we mnie nie ma, bo moja familia była obywatelami III Rzeszy, a hitlerowskie państwo sprawdzało pochodzenie swoich obywateli z prawdziwie niemiecką rzetelnością. Ale może właśnie dlatego nijak nie rozumiem, co tylu Polaków ma do Żydów?
Skąd ten felieton? Otóż znalazłem na facebooku wypowiedź, że Wojciech Kałuża to pewnie Żyd.
I to ma rzekomo jego postawę wyjaśniać. Więc zawiadamiam pt. czytelników: Nic nie mam do Żydów! Do Kałuży – i owszem.
I przepraszam, że jak pozostali felietoniści, o Kałużę zahaczyłem. Ale Kałuża to ostatnio temat gorętszy, niż w lipcu mundial, a 4 grudnia Barbórka. A mnie zatkało, gdy przeczytałem, że jego postawę ktoś potrafi tak prosto sobie wyjaśnić: Żyd. Dlatego pozwolę sobie sprostować. Nie żaden Żyd, tylko kosmita.•     
                                              
  Dariusz DYRDA

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Miśka, Ślązaczka i Twoja twarz brzmi znajomo

Bieruńska Michalina Sosna po tyskim „Kruczku”, podbija warszawskie sceny

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bożek – przegrał ze Stephensonem

Dla wynalazcy liczy się miejsce, gdzie pracuje

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Dajmy brukselce szansę!

Z brukselką jest trochę jak ze szpinakiem, czy wątróbką – większość z nas ma związane z nimi złe wspomnienia z czasów dzieciństwa. Czemu tak się stało? Po pierwsze do niektórych smaków trzeba zwyczajnie dojrzeć, ale myślę, że najważniejszy jest jednak sposób przyrządzenia. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić wszystkie przemiłe panie przedszkolanki, które z pełnym przekonaniem usiłowały wciskać mi i moim kolegom gorzką, rozgotowaną brukselkę... Tak być nie musi! A skoro właśnie ruszył sezon na najciekawszą i zarazem najrzadziej przyrządzaną kapustkę, to mamy okazję dać jej szansę i docenić jej walory!

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Święty czy podciep czyli kim jest Mikołaj

Wyobrażacie sobie, że w rocznicę urodzin papieża-Polaka ktoś – twierdząc, że to ku jego pamięci – będzie chodził ubrany w strój klauna i przedstawiał się, jako Jan Paweł II? Najdalej za dwie godziny ktoś poleci  na prokuraturę, donieść o obrazie uczuć religijnych. I w zasadzie można zrozumieć, że taka sytuacja kogoś, kto czci Jana Pawła II, bądź co bądź świętego, może obrażać. Podobnie jak ktoś, kto wciągnie na siebie skórę niedźwiedzia – i nie będzie twierdził, że jest teraz miśkiem, tylko, powiedzmy, św. Krzysztofem, patronem Tychów. To chyba też obraza uczuć religijnych, też na prokuraturę trzeba lecieć.

więcej

Partnerzy