Sondaż publiczny

Mamy zimę bez śniegu. Czy uważasz, że to:

Felieton

Autor
Dariusz Dyrda: Fiksum Dyrdum

Na Barbórkę

ilustracja

Może też po prostu jestem tradycjonalistą, i choć w mojej – bardzo skądinąd śląskiej – rodzinie górników było tyle, co kot napłakał, to jednak od dzieciństwa wiem, że węgiel to nasze śląskie złoto, górnictwo jest bogactwem regionu – i trudno mi nagle przyjąć, że to, w co wierzę od dziecka, okazuje się fałszem. Tym trudniej mi to przyjąć przy okazji Barbórki. Ba, przeciwnicy węgla powinni domagać się likwidacji tego święta, jako symbolu zacofania i ciemnogrodu, jako świętowania czegoś, co samo z siebie jest złe. Powinni też żądać zakazania mundurów górniczych, podobnie jak nie wolno propagować symboli totalitarnych. No bo przecież to mundury zawodowych trucicieli. A jakoś tego nie robią. Ja zaś z okazji Barbórki wszystkim bergmonom, jak u nas dawniej górników nazywano, życzę wszystkiego najlepszego, i nawet ta Barbórka jest dowodem, ile ich branża dla Ślaska znaczy. Bo jest jeszcze świętego Floriana, wspólnego patrona hutników i fojermanów, ale nawet ten majowy Florian żadnych rytuałów się u nas nie doczekał, a Barbara jak najbardziej. A inni? Może i samochodziarze, informatycy, budowlańcy mają jakichś swoich świętych patronów, ale kto o tym wie, i jak oni ich dzień świętują? Tak naprawdę powszechnie branżową patronkę znamy tylko jedną: Basię.

Inna sprawa, że bawi mnie, gdy słyszę o planach wpisania Barbórki na światową listę światowego niematerialnego dziedzictwa UNESCO. A nawet nie to, że są takie zabiegi, tylko jak te zabiegi wyglądają. W zeszłym roku Barbórka została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Ale od krajowej do światowej droga daleka, mniej więcej taka jak od mistrza Polski w hokeja do mistrza świata w hokeja. W UNESCO wnioski pojedynczych państw się ślimaczą, znacznie szybciej sprawa się rozwija, gdy wspólny wniosek składa kilka państw. Wymyślono więc, że taki wspólny wniosek będzie, a jak zapewnia Beata Piecha van Schagen z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, które jest wnioskodawcą wpisu Barbórki na listę UNESCO, wspólną deklaracją są też zainteresowani górnicy z Francji i Belgii, trwają zabiegi, by dołączyli też niemieccy i austriaccy.

I to już budzi moje rozbawienie, bo niby w każdym z tych państw górnicy mają swoje święto, tyle że wcale niekoniecznie 4 grudnia, bo patronem czeskich choćby górników jest św. Prokop, zaś niemieccy obchodzą je zasadniczo w okolicy świąt Bożego Narodzenia. A co więcej w każdym niemal kraju zupełnie różnie je obchodzą. Do tego Barbara to święta katolicka, bo protestanci dla zasady kult świętych odrzucają, więc ich czwartogrudniowa Barbara ani ziębi, ani grzeje. A przecież górnictwa tyleż w krajach katolickich, co protestanckich. Jaką więc niby wspólną tradycję, jaki wspólny zwyczaj czy choćby datę ci górnicy z różnych krajów chcą zgłosić do UNESCO?

To tak, jakby o wspólną rejestrację na liście dziedzictwa zwrócili się podhalańscy producenci oscypka, francuscy producenci brie ze śląskimi producentami hauskyjzy na dokładkę, bo w końcu wszystko to jest przetworzonym białym serem. Znalezienie się na liście UNESCO to prestiż, ale to musi być prestiż czegoś konkretnego. A żadnego wspólnego konkretu świętowania górników z różnych europejskich krajów nie ma. Poza tym, jeśliby eksperci UNESCO zjawili się na niektórych karczmach piwnych, mogliby mieć wątpliwości, czy takie zachowania należy wprowadzać na listę dziedzictwa ludzkości.

Zresztą ma też w sobie Barbórka coś z politycznej hucpy. Tak samo jak ordery przypinał 50 lat temu przy tej okazji górnikom Gomułka, robi to teraz Morawiecki. Tamten order był dla awangardy klasy robotniczej, w państwie robotniczo-chłopskim. Jednak dziś, czym ten górnik zasługuje na order bardziej od choćby informatyka, taksówkarza, nauczyciela czy ekspedientki? A jakoś do taksówkarzy, nauczycieli i ekspedientek premier z orderami nie lata.

Cenię górników, ale dokładnie tak samo, jak każdego innego człowieka, który ciężko pracuje. Nie godzę się jednak, by ich szczególnie honorować, bo to praca niebezpieczna, gdyż przecież sami sobie taki fach wybrali, zapewne dokonując analizy zysków i strat. Po stronie strat jest właśnie choćby to niebezpieczeństwo, po stronie zysków: moi szkolni koledzy górnicy od dawna są na emeryturze, a ja jeszcze przez kilkanaście lat przynajmniej będę musiał pracować. Nikt nikogo z nas nie zmusza, żeby wybrał fach taki a nie inny, więc dlaczego kogoś fetować za to, że wybrał akurat kopanie węgla?

Dariusz Dyrda

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Wojenna historia dziadka jest w archiwum

Rozmowa z Kamilem Kartasińskim, historykiem, autorem książki „Odszukaj dziadka w…”

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Różne oblicza Jorga

20 listopada (1985 roku) zmarł Jerzy Ziętek, jedna z dwóch, obok Wojciecha Korfantego, kontrowersyjnych śląskich postaci XX wieku. Zresztą w plebiscytach na Ślązaka XX wieku też lokuje się tuż za nim, na drugim miejscu. I pewnie już na zawsze dla jednych pozostanie ikoną, a dla innych symbolem komunistycznego ucisku.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląskie na Barbórkę!

Obchody Barbórki – święta patronki górników św. Barbary, zmieniała się przez lata – kiedyś było to święto stricte rodzinno–religijne, a od lat 80 XX wieku, za sprawą zmian politycznych, przekształciło się w imprezę, która bardziej niż z obrzędem religijnym zaczęła mieć związek po prostu z zabawą - zresztą od tamtego czasu zaczęła się nazywać… karczmą piwną. A dzisiaj? Niestety, Barbórka coraz częściej ogranicza się do symboliki.

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy