Felieton

Autor
Grzegorz Poloczek : Z mojego placu

Może mnie ktoś w Tychach przygarnie?

Może mnie ktoś w Tychach przygarnie?

ilustracja

W ubiegłym tygodniu poświęciłem kilka słów w „Echu” naszej narodowej, przekornej naturze. Kontynuując ten temat, mogę powiedzieć, że stolicą przekorności jest bliska mojemu sercu Ruda Śląska, bo tu się urodziłem i tu mieszkam. Czy ktoś był kiedyś w Rudzie? Ci, którzy odpowiedzą na to pytanie twierdząco mogą sobie to poczytać za sukces. Bo generalnie będąc w Rudzie, trudno jest zauważyć, że tam się jest.

Trzeba jednak przyznać, że dzisiaj jest to o wiele prostsze niż kilkanaście lat temu. Jedziemy Trasą Średnicową i wjeżdżamy na największe rondo świata – w… Chebziu. Na tym rondzie proszę państwa radzę jednak uważać, bo ono jest tak skomplikowane, że jak tam tydzień temu zabłądził pogrzeb, to do dzisiaj nie może wyjść.
Na tym rondzie kierowcy z głodu umierali. Dlatego postawiono tam taki olbrzymi napis - McDonalds 2,5 km. Chociaż prawdę mówiąc, akurat drogi i ronda to jest silny punkt tego miasta.
Teraz mamy już drugie rondo. Budowano je zimą, dlatego nazywam je "Rondem Zimowym". Jest takie malutkie, jakby skurczone. Przez to rondo miałem nawet problemy. Powiedziałem publicznie, że jest małe, Wezwano mnie do urzędu miejskiego na dywanik. Poinformowano mnie, że opowiadam w telewizji głupoty. Zdaniem urzędników rondo jest normalne i wcale nie jest małe.
No nie wiem…Ostatnio jak tam przejeżdżała wycieczka autobusowa to się niemieckiemu turyście w torbie salami złamało. 
Co pan za bzdury opowiada! - wrzeszczał na mnie prezydent miasta. - Były robione badania i stwierdzono, że wszystko jest w porządku – tłumaczy.
Tak? W porządku? To dlaczego jak moja znajoma chciała przejść przez to rondo ze swoim jamnikiem pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, to psu kręgi z kręgosłupa powyskakiwały? Żeby mógł się tam prześliznąć, to musiała nim nieźle manewrować. Najpierw szedł pyskiem w stronę Zabrza, potem zadkiem w stronę Czarnego Lasu a dopiero później mógł przodem pospacerować w stronę Mikołowa. 
Ruda Śląska to stolica przekorności. W naszym mieście kiedyś był tylko jeden zakład pogrzebowy i wszyscy chcieli umierać. Kolejki ustawiały się przed tym zakładem. Wszyscy pchali się akurat tam z przekory, bo wiedzieli, że tam nie wyrabiają. Był taki młyn, że i żywego czasem pochowali. Kiedy teraz po prywatyzacji jest pięć zakładów pogrzebowych, to ludzie przestali umierać. Na złość.
To są niezwykłe obrazki. W drzwiach takiego zakładu od dwóch tygodni stoi jego obsługa. Bezrobotna. I nagle… potencjalny klient idzie ulicą, wolno (potencjalnymi klientami tego przybytku to nie da się ukryć, wszyscy jesteśmy). Widać, że jest już prawie gotowy, że niknie w oczach. Już ledwo powłóczy nogami. Obsługa zakładu z nadzieją w oczach czeka na niego z otwartymi ramionami. Ale niestety. Potencjalny klient mija ten zakład i swoje kroki kieruje do apteki. Kupi sobie APAP, weźmie dwie tabletki, popije Melisaną Klosterfrau i… ciągnie dalej. A ten od pogrzebów ledwo zipie. Trumny puste, nie ma co do garnka włożyć.
Mam takiego kumpla z podstawówki co ma taki zakład. Teraz nagle sobie o mnie przypomniał i przyszedł do mnie na urodziny. Patrzę - stoi w drzwiach, włosy na żelu ulizane, czarny wyświechtany garniturek, na klapach srebrne lilie, w ręku bukiet kalii. Stoi i mówi: - Gregor życzę ci wszystkiego najlepszego. Co? Ty mi życzysz wszystkiego najlepszego? Nie wierzę ci! Bo jak byś ty mi życzył coś dobrego to byś nie przewiązał tych kalii wstążeczką - „ostatnie pożegnanie”.
Musicie mi uwierzyć na słowo Ruda Śląska to stolica przekorności. W tym mieście wprowadzili coś co się nazywa - "Tydzień w trzeźwości". W tym roku mają wprowadzić jeszcze - "Tydzień bez papierosa" i "Tydzień bez samochodu". Obiecałem sobie jedno. Bez alkoholu - wytrzymam, bez papierosa - wytrzymam, bez samochodu - wytrzymam, ale jak w mieście wprowadzą -"Tydzień bez seksu" - emigruję. Może mnie ktoś w Tychach przygarnie?•

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Leszek Janz: - Życie jest piękne, jeśli się je naprawdę kocha

Cyklicznie na łamach Echa publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom" w myśl idei Papieża Franciszka, który w lipcu 2016 roku, w trakcie ŚDM w Krakowie zaapelował do młodych ludzi, aby odwiedzali swoich dziadków i babcie i poświęcili im swój czas. Nie wystarczy zadzwonić do nich od czasu od czasu pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z Leszkiem Janzem, emerytowanym pracownikiem tyskiego „Fiata” .

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

W krainie baobabów i spacerujących lwów

Od pięciu lat Gambia, a od dwóch Senegal zniosły obowiązek wizowy dla obywateli Polski. Biura podróży wykorzystały ten fakt i zaczęły organizować egzotyczne wycieczki do dzikiej Afryki, oferując różne atrakcje, m.in. spacer z lwami, na który przymierzałam się w czasie ferii zimowych od trzech lat. W tym roku udało się!

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Przeznaczona na deweloperkę?

Co dalej z budynkiem po SP 21?

Zamknięta od trzech lat szkoła przy ulicy Młodzieżowej 7 w Tychach wciąż stoi bezczynnie. Choć w budynku tkwi ogromny potencjał, nikt dotąd nie podjął jakichkolwiek kroków, by go wykorzystać.

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy