Sondaż publiczny

Czy potrafisz udzielić pierwszej pomocy?

Felieton

Autor
Grzegorz Poloczek : Z mojego placu

O co chodzi w tym chodzeniu?

O co chodzi w tym chodzeniu?

ilustracja

Dzisiaj mąż coraz rzadziej mówi do swojej żony – kocham Cię. To nie jest dobre. To jest nawet złe. Trzeba uzewnętrzniać swoje emocje. Trzeba się zmusić. Wiem, że czasem to jest trudne. Mnie też takie słowa ciężko przechodzą przez gardło. Kiedy jednak moja rodzina jest zagrożona, muszę ją ratować. Z pełnym poświeceniem. Wtedy idę do baru. Wypijam pięć piw, trzy setki, wracam do domu i na progu wyznaję małżonce – kocham cię! Po czym razu idę spać.

Rano jak wstaję z łóżka wyjaśniam – … wczoraj byłem taki narąbany, że nawet nie pamiętam, co mówiłem. - Rodzina jest uratowana, a moja męska godność nie cierpi.
Bardzo ważny moment w życiu młodych ludzi to sytuacja, kiedy chłopak wyznaje dziewczynie, że chciałby z nią chodzić. Dla mnie, jeśli chłopak chce chodzić z dziewczyną to znaczy, że on z nią ma nadzieję iść przez życie, że chce się z nią spotykać, że chce za nią pranie prać, prasować, obierać ziemniaki.
Niestety dziewczyny czasem źle pojmują to określenie. Bywa, że odpowiadają – nie chce mi się nigdzie łazić, nogi mnie bolą. - To taka czarna polewka.
Jeśli zdarzy się nawet, że dziewczyna zdecyduje się, żeby „chodzić”, to często wcześniej pyta swojej mamy – mamo, ten chłopak chce ze mną chodzić, mogę z nim iść? Matka, doświadczona życiem powinna się ucieszyć, że jest szansa córki z domu się pozbyć. Niestety często pyta się swojej córeczki: A po co idziesz? Co ona ma odpowiedzieć, że idzie do sklepu po bułki? Matka myśli, że jak córka z chłopakiem będzie chodzić, to ona musi do domu coś przynieść.
Pamiętajcie kochane matki, wasze córki nie muszą nic przynosić, chociaż może się i tak zdarzyć. Tego, co one przyniosą to i tak nie widać od razu. To dopiero później wychodzi. Dlatego nie mówi się, że dziewczyna dostała ciąży tylko, że zaszła w ciążę. Ona po prostu tak szła, tak się nachodziła, że zaszła…
Dlatego „chodzić” nie znaczy zawsze chodzić. Słowo „chodzić” to często przenośnia, metafora, bo można siedzieć a jednak chodzić.
Tu przypomina mi się taki stary dowcip, kiedy w jednej celi więziennej siedzi dwóch więźniów. Jeden z nich straszny nerwus ciągle chodzi po celi. Drugi natomiast spokojnie przez cały czas leży sobie na pryczy. W pewnym momencie ten co leży mówi do tego, który ciągle chodzi – Co ty myślisz, że jak tak chodzisz, to nie siedzisz? 
Na wstępie napisałem, że kobiety są niedomyślne. Niestety faceci są czasem jeszcze bardziej. Byłem kiedyś z kolegą na wczasach nad morzem, gdzie spodobała mu się pewna dziewczyna. Ponieważ mojemu koledze brakowało odwagi, doradziłem mu, aby do niej po prostu podszedł i powiedział jej, że chce z nią chodzić. Tak zrobił. Odniósł sukces i umówili się następnego dnia o dwudziestej.
Dziewczyna przyszła przygotowana do chodzenia. Miała szpilki na nogach, śliczną białą sukienkę, fryzurę na głowie, sztuczne rzęsy, torebkę, w torebce tik-taki. Mój kolega przyszedł ubrany nieco inaczej - na nogach trampki, krótkie spodenki, podkoszulek, na szyi wisiały mu lornetka i aparat fotograficzny. Zabrał ze sobą także chlebak z suchym prowiantem, kawę w termosie, manierka wisiała mu u pasa oraz taka łyżka z widelcem na zawiasie, jaka jest na wyposażeniu harcerza.
Jak ruszyli, żeby chodzić, to łazili całą noc. Widziano ich w kilku skrajnych punktach miasta. Nad ranem dziewczyna go rzuciła, bo już nie miała siły dalej chodzić w taki sposób. Fryzura jej oklapła, rzęsy się odkleiły, fleczki w szpilkach się zdeptały. Powiedziała mu, że ma go dosyć, że chciała go mieć w sercu a nie w nogach. - Chłopie jak ty byś mnie wziął w góry, to ja w ciagu jednej nocy naszego chodzenia zdobyłabym złotą odznakę PTTK-u – rzuciła mu na odchodne.
Mój kolega rozpaczał. Nie miał doświadczenia. Nie zdawał sobie wtedy jeszcze sprawy, że aby z dziewczyną chodzić, to trzeba z nią czasem usiąść. Przecież im więcej się z dziewczyną siedzi, tym bardziej się z nią chodzi. Mało tego, trzeba nawet czasem się położyć. Wtedy jest to już kolejny etap „chodzenia” bardziej na poważnie.
Trudno jest czasem się zorientować, kto z kim chodzi a kto nie. Na przykład, kiedy jesteśmy w sanatorium i trafimy tam do pobliskiej kawiarni. Przy stolikach siedzą same pary. Jedni z sobą rozmawiają, piją szampana, trzymają się za rękę, tańczą. Ci właśnie z sobą „chodzą”. Jeżeli natomiast para z sobą nie rozmawia a od ich stolika wieje nudą, ona pali jednego papierosa za drugim, on rzeźbi w fusach po kawie i wcale na nią nie patrzy, to oni na pewno są małżeństwem.
Cóż, jedni z „chodzenia” urządzili sobie kult, obyczaj czy wielką świętość. Inni po to tylko z „chodzą” żeby się ożenić lub wyjść za mąż. Jedno małe słowo „chodzić” jest tak skomplikowane w swoim wielopoziomowym znaczeniu, że czasem trudno to pojąć.•


 Grzegorz Poloczek

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Tychy stały się piękne, kolorowe, tętniące życiem

„Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci” - powiedział papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016 roku. W myśl tych słów na łamach Echa cyklicznie publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom". Nie wystarczy bowiem zadzwonić tylko do nich od czasu do czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z mającą 95 lat tyszanką - Lidią Draga.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

W krainie baobabów i spacerujących lwów

Od pięciu lat Gambia, a od dwóch Senegal zniosły obowiązek wizowy dla obywateli Polski. Biura podróży wykorzystały ten fakt i zaczęły organizować egzotyczne wycieczki do dzikiej Afryki, oferując różne atrakcje, m.in. spacer z lwami, na który przymierzałam się w czasie ferii zimowych od trzech lat. W tym roku udało się!

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Przeznaczona na deweloperkę?

Co dalej z budynkiem po SP 21?

Zamknięta od trzech lat szkoła przy ulicy Młodzieżowej 7 w Tychach wciąż stoi bezczynnie. Choć w budynku tkwi ogromny potencjał, nikt dotąd nie podjął jakichkolwiek kroków, by go wykorzystać.

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy